<   2017年 11月 ( 1 )   > この月の画像一覧

Ogień nienawiści

f0340134_23050368.jpg
Obejrzałam przez przypadek na YouTubie kiluminutowy film
przedstawiający egzekucję poprzez spalenie żywcem, dokonaną dwa
lata temu w wyniku samosądu tłumu na 16 letnim dziecku, dziewczynie
podejrzanej o współudział w zamordowaniu 68-letniego taksówkarza
w Gwatemali. Otworzyłam FB i to video widniało na osi czasu znajomego
duchownego, który mieszka w kraju zdominowanym przez muzułmanów,
gdzie często dochodzi do zbrodni dokonywanych na chrześcijanach.
Kilka miesięcy temu został tam w bestalski sposób zamordowany przez
muzułmańskich kolegów w szkole chrześcijański nastolatek, a teraz
jego ojciec na próżno skarży się policji, że ofiarami szyderstw są w szkole
również jego pozostałe dzieci.

Nad tragicznym filmem przedstawiającym spalenie dziewczyny, widniał
napis, że egzekucja miała miejsce w Indiach. Podano nawet nazwę
prowincji. Błędnie napisano, że żywcem spalono hinduską dziewczynę
za to, że poszła do kościoła. Znajomy z FB zwrócił mi uwagę, że jest to
nieprawdziwy podpis, bo podejrzana o udział w morderstwie dziewczyna
padła ofiarą tłumu w Gwatemali. Na potwierdzenie swoich słów zamieścił
fragment hiszpańskojęzycznych wiadomości, w których uśmiechnięta pani
spikerka opowiada o spaleniu dziewczyny. Kamera z daleka pokazuje
zamazaną, ciemną, leżącą na ziemi postać. Można się domyśleć, że to
człowiek kiedy się widzi zwęgloną nogę. Później kamera robi zbliżenie
brązowego, sznurowanego buta, który mógłby należeć do każdej
nastolatki pod każdą szerokością geograficzną.
Pani spikerka mówi o całym wydarzeniu około minuty, tak jakby
zapowiadała pogodę, albo spodziewany wzrost cen na giełdzie. Po
jej wystąpieniu wiadomości kończą się efektownym sygnałem
wizualno-dźwiękowym.

Rzeczywiście, egzekucja spalenia nastolatki miała miejsce w maju 2015
roku w Gwatemali, we wsi Rio Bravo leżącej ponad 200 km na zachód
od stolicy, czyli miasta Gwatemala. Bravo oznacza po hiszpańsku mężny,
ale też dziki, wściekły i wzburzony. Czyżby rzeczywiście były to synonimy
męstwa? Na opublikowanym na YouTubie filmie widać ładną,
przestraszoną, milczącą i zupełnie bierną nastolatkę z długimi włosami,
o nieco dziecinnej twarzy. Nie znamy nawet jej imienia i nazwiska, bo
tłum nie był nim zainteresowany. Z Wikpedii wynika, że 65-70% ludności
Gwatemalii to katolicy, a 35-45% to protestanci.

Nie wiadomo czy rzeczywiście pomagała dwóm zbiegłym mężczyznom
w zabiciu w celach rabunkowych Carlosa Enrique Gonzalesa Noriega.
Z doniesień prasowych wynika, że dwóch domniemanych sprawców
zabójstwa uciekło, a ona uciekała razem z nimi, ale uciekła w inną stronę,
albo uciekała za wolno i dopadła ją goniąca domniemanych sprawców
grupa mężczyzn ze wsi. Nikt dokładnie nie wie jak było. Możliwe, że była
zaangażowana w morderstwo, ale mogła też tylko znależć się w miejscu
jego przebiegu i uciekać ze strachu. Noriega został podobno zabity
wystrzałem z pistoletu. Strzelała więc jedna osoba.

f0340134_23124497.jpg

Nawet jeżeli ta dziewczyna była zaangażowana w jego zabicie to tłum
ze wsi dokonał odrażającego osądu kozła ofiarnego. Film pokazuje
pokrawione dziecko w krótkich spodenkach i w bluzce na ramiączkach
kopane i bite przez kilinastu dorosłych mężczyzn. Kilkadziesiąt gapiów
patrzy na całe wydarzenie i pokrzykuje lub milczy. Kiedy bita i ciągnięta
za włosy dziewczyna upada w wyniku zadanych ran na ziemię, na głównej
drodze we wsi, jeden z „dzielnych” oprawców polewa ją łatwopalnym
płynem i podpala. Jest tak obolała, że nie może się poruszyć. Pali się bluzka
na jej brzuchu, potem cały brzuch. Gapie stoją i w milczeniu patrzą.
Od czasu do czasu słychać pokrzykiwania mające dodać animuszu
dokonującym zbrodni.

f0340134_23193349.jpg
Ponieważ ogień objął tylko brzuch dziewczyny, co nie zadowoliło
gawiedzi, ktoś dolewa benzyny i wtedy płomień ogarnia całe jej ciało.
Przekręca się w bólu i widać jak się cała pali, jak płoną jej długie,
do niedawna piękne włosy. W końcu jej już nie widać. Zamienia się
w zwęgloną kłodę. Jej dziecięcą, pokrawioną twarz można zobaczyć
tylko na obiegającym świat internetowym filmie, który ktoś zrobił i
wrzucił na YouTube. Od dwóch lat istnieje już tylko w wersji
wirtualnej.

Oglądając film trzeba być przygotowanym, że 16-letnią dziewczynę
będzie widać tylko przez kilkadziesiąt sekund. Potem zamieni się
w płonącą, bezkształtną pochodnię. Dziewczyna przez cały czas
egzekucji milczy. Nikt nie dał jej szansy wyjaśnienia okoliczności,
a ona sama w obliczu siły nienawiści tłumu zrezygnowała z
samoobrony. Jest jak bezbronne zwierzątko składane w ofierze
nienawiści. Przyjmuje tą straszną śmierć w milczeniu,
z całkowitą biernością i pokorą.

Nie mogłam spokonie oglądać tej straszliwej egzekucji tłumu na
zaszczutym, wylęknionym dziecku, które wygładało jak nastolatka w
każdym kraju. Kara śmierci nie przewiduje wykonywania wyroku na
nieletnich. Może wzięła udział w zabójstwe, a może przyszła odwieść
od tego pomysłu swojego chłopaka, albo kolegę? Łzy same płynęły mi
po policzkach,a widziałam egzekucję tylko na ekranie komputera,
na którym coraz trudniej odróżnić dziś efekty hollywódzkiej produkcji
od tragicznej rzeczywistości. Stajemy się coraz bardzie obojętni na
ludzkie cierpienie.

Bóg zawsze daje człowiekowi druga szansę. Jezus Chrystus odpuścił
grzechy łotrowi na krzyżu, który nawrócił się w ostatnich minutach
swojego życia, wypełnionego jak się można spodziewać, różnymi
przestępstwami. Żądając sprawiedliwości tłum w Rio Bravo dokonał
tego samego za co osądzał. Kodeks Hamurabiego w XXI wieku.
Sprawiedliwy jest tylko Bóg, który jest miłością. Bóg który jest na tyle
miłosierny, że w każdej chwili chce człowiekowi przebaczyć i wymaga
tego samego ode mnie w stosunku do innego człowieka. Śmierć
zadana innemu człowiekowi lub sobie nie jest wynikiem miłości,
lecz jej braku. Śmierć jest poddaniem się słabości i pychy, bo człowiek
stawia siebie w miejscu Boga i poddaje się drzemiącej w jego sercu
nienawiści. Jest wynikiem kompleksu, bo każdy boi się czy ktoś nie
będzie się z niego śmiał jeżeli się wyłamie. Czy ktoś nie pomyśli, że
jest mniej wykształcony i pochodzi z prowincji.

Mój wujek, który jest dzieckiem zamojszczyzny i z całą rodziną jako
dziecko uwięziony był w 1942 roku w niemieckim obozie
koncentracyjnym w Zamościu opowiadał mi, że pomimo straszliwego
terroru, podczas świąt Bożego Narodzenia zagłodzeni, przestraszeni i
zabiedzeni ludzie jednym głosem zaśpiewali „Bóg się rodzi”, a Niemcy,
którzy byli oprawcami byli tak zaszokowani, że nie byli w stanie
zareagować na tą duchową siłę pochodzącą od ludzi, którzymi gardzili.
„Pomimo beznajdziejnych warunków i przeświadczenia, że w każdej
chwili można być torturowanym i stracić życie, nikt nie próbował nawet
popełnić samobójstwa”-zauważył.

Zadawana sobie lub komuś śmierć jest wynikiem nienawiści i obsesji,
całkowicie pozbawionej miłosierdzia. Polega na omotaniu się we
własnym światku, w którym nie ma Boga. 19 października w
Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki oblał się substancją
łatwopalną i podpalił 54-letni mężczyzna, Piotr S. z Małopolski.
Podobno przed podpaleniem się był na tyle przytomny, że wygłosił
płomienną mowę i rozdawał przechodniom ulotki, w których wymienił
ileś powodów nienawiści, dla których popełnił ostentacyjne
samobójstwo. Jego rodzina potwierdziła podobno, że
był to wynik rozczarowania polityką polskiego rządu. Czy można
kogoś lub siebie podpalić z miłości?

Przed kapitulacją Japonii jeden z dowódców wojskowych wpadł na
pomysł, że młodzi lotnicy powinni latać w samobójczych misjach,
podczas których mieli rozbić samolot „0” uderzając w amerykański
okręt wojenny. Mieli w ten sposób uratować kraj od upadku.
Mieli pomóc „boskiemu wiatrowi”, czyli „kamikaze” zawiać i
ocalić Japonię. Ten sam pomysł podjęli sprawcy ataków
terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku w
2001 roku.

Rozmawiałam w Japonii z kilkoma byłymi lotnikami, którzy pod
koniec II wojny światowej zgłosili się do specjalnych oddziałów
samobójczych zwanych potocznie kamikaze. Jeden z nich,
Masamichi Shida,powiedział mi, że nikt z jego kolegów nie chciał
zgłosić się do samobójczych oddziałów dobrowolnie, ale wszyscy
byli tak zmanipulowani imperialną indokrynacją, że na pytanie
„czy chcesz oddać życie dla ratowania cesarza i ojczyzny?” wstydzili
się odpowiedzieć negatywnie, bo bali się ostracyzmu społecznego.

„Choć nie chciałem umierać, napisałem, że bardzo chcę”-powiedział
Shida. Kennichi Onuki, który poleciał w samobójczy lot, ale z
powodu awarii samolotu wylądował i został zaaresztowany oraz
przetrzymywany w obozie reedukacyjnym dla pilotów, którzy nie
potrafili oddać życia za cesarza, powiedział w programie telewizji
NHK, że w obozie codziennie wypominano przetrzymywanym
tam pilotom, że są nieudacznikami, którzy nie potrafili oddać życia
za cesarza. „Byliśmy tak gnębieni psychicznie, że będąc w tym
obozie myślałem tylko o tym, żeby jeszcze raz polecieć i wbić się
samolotem w ziemię, jeżeli nie uda mi się wbić w amerykański okręt.
Wolałem umrzeć, żeby nie zniosić dłużej tych psychicznych tortur”-
powiedział.

Jak łatwo grać na ludzkich słabościach i kompleksach, żeby rozpalić
w nich iskrę obsesji, nienawiści i obłędu. Z desek teatru namawia się
do popełnienia zabójstwa, argumentując, że to sztuka. Organizuje
się szydercze protesty, które nie niosą żadnych treści i są oparte na
rozsiewaniu iskry zawiści i rozpalaniu „słusznego gniewu”.
Takie iskry wystarczy tylko podpalić, a roznieci się z nich płomień
niemożliwy do ogarnięcia.

Myślę, że nie przez przypadek zobaczyłam egzekucję nastolatki z
Gwatemalii 8 listopada, czyli w ostatni dzień oktawy święta Wszystkich
Świętych. Modliłam się za jej duszę, o jej zbawienie i za duszę pana
Piotra, bo oboje padli ofiarami ognia nienawiści.

Dorota Hałasa. Tokio
(Zdjęcia spalonej żywcem dziewczyny z Gwatemali pochodzą z internetu)









[PR]
by NaszDomJaponski | 2017-11-09 23:31 | Information | Comments(0)