カテゴリ:未分類( 9 )

Być proboszczem w Tokio

f0340134_22123660.jpeg

Parafia pw. św. Jana Bosko w Tokio- Chōfu, części 35 mln tokijskiej aglomeracji z ok. 300 tys. mieszkańców. Miasto-sypialnia dla zamożnej japońskiej klasy średniej z większości domami jednorodzinnymi. Należy do niej 1,5 tys. wiernych. Jak na warunki japońskie to duża parafia z ok. 30 proc. osób praktykujących. Oczywiście na Boże Narodzenie i Wielkanoc przychodzą prawie wszyscy. Proboszczem jest ks. Piotr Solich, salezjanin od 30 lat w Japonii.
Ks. Piotr praktycznie sam prowadzi parafię. Teraz działa przy niej szkółka niedzielna. Wcześniej było salezjańskie oratorium, klub piłkarski i bejsbola. Na terenie parafii znajduje się też salezjańskie seminarium duchowne, którego klerycy na co dzień studiują na jezuickim Uniwersytecie Sophia w Tokio. Duszpasterstwo dzieci i młodzieży prowadzą księża z seminarium i klerycy.Ks. Piotr pochodzi z Pogrzebienia między Raciborzem a Rybnikiem w archidiecezji katowickiej. Parafię prowadzili salezjanie i w ten sposób trafił do tego zakonu. Nowicjat ukończył w 1979 r., święcenia przyjął 1986 r. w Krakowie. 

f0340134_22145202.jpeg
Brat jego babki ks. Nikodem Pisarski w 1937 r. wraz z ks. Michałem Moskwą przyjechał do Japonii jako kleryk i tam spędził całe życie. Zmarł w 2013 r. w wieku 94 lat. "Jak przyjeżdżał do Polski to zatrzymywał się u mojej rodziny. Pod jego wpływem zafascynowałem się Japonią. Dlatego w dwa lata po święceniach, w 1988 r., wyjechałem do Japonii. 10 lat pracował w Tokio w trzech miejscach, potem 18 lat na wyspie Kiusiu, m.in. 14 lat w Beppu i potem w Miyazaki.W ubiegłym roku obecny kościół świętował swoje półwiecze. Został wybudowany z okazji 50-lecia święceń kapłańskich ks. Wincentego Cimattiego, który jako pierwszy w 1925 r. przybył z grupą salezjanów do Japonii. 

Ten słynny w całej Japonii zakonnik urodził się 15 lipca 1879 r. w Faenzie we Włoszech. W 17. roku życia został salezjaninem. Później trafił do Turynu-Valsalice, gdzie kontynuował edukację i zdobywał kolejne tytuły naukowe: dyplom konserwatorium muzycznego w Parmie na kierunku kompozycji, doktorat z agronomii, z filozofii i pedagogiki na Królewskim Uniwersytecie w Turynie.W wieku 24 lat przyjął święcenia kapłańskie. Przez 20 lat był nauczycielem i kompozytorem w szkole w Valsalice, został jej dyrektorem. Pokolenia kleryków nazywały go "mistrzem". W 46. roku życia został wraz z grupą zakonników wysłany do Japonii, aby założyć salezjańską misję. Przepracował tam 40 lat. Podbił serca Japończyków swoją dobrocią, angażując się duszpastersko także poprzez liczne publikacje i muzykę. Dał w sumie ok. 2 tys. koncertów w Japonii, Mandżurii, Korei Północnej i Południowej. Ks. Cimatti był niezwykle płodnym kompozytorem. Zostawił po sobie około 950 kompozycji, wśród nich 18 mszy śpiewanych, trzyaktową operę w języku japońskim pt. „Łaska" i 48 operetek. Są wśród nich także inne utwory w języku japońskim i oparte na japońskich tradycjach muzycznych.Wiele podróżował, dodając nieustannie odwagi pierwszym salezjanom w Japonii, otwierając przede wszystkim domy dla osieroconych chłopców. Po II wojnie światowej założył w Tokio „miasto chłopców. W salezjańskich szkołach podstawowych, średnich i zawodowych uczyło się wówczas 260 sierot. Od 1952 r. przez dziesięć lat był dyrektorem wydziału filozofii i teologii w seminarium w Chōfu. Tam też zmarł 6 października 1965 r. Jego zachowane całkowicie nienaruszone ciało zostało ekshumowane w 1977 r. i spoczywa w krypcie kościoła seminaryjnego. 
Obecnie spuścizną po słudze Bożym ks. Cimattim opiekuje się 88-letni ks. Kajetano Compri.
f0340134_22162570.jpeg
Na terenie parafii znajduje się też grób innego znanego misjonarza, o. Giuseppe Chiary, który poszukiwał zaginionego portugalskiego jezuity Cristóvão Ferreiry, ważnej postaci w dziejach chrystianizacji Japonii w XVII w. O. Chiara, włoski jezuita, który wylądował na wyspie Oshima i został aresztowany w Chikūshu w roku 1643 po torturach wyrzekł się wiary i został buddystą. Mieszkał do śmierci w 1685 r. w Edō (obecnie Tokio) i został pochowany na buddyjskim cmentarzu. Po kilkuset latach jeden z salezjanów odnalazł jego grób i sprowadził do Chōfu. O. Chiara stał się prototypem ks. Sebastião Rodriguesa w słynnej powieści "Milczenie" japońskiego pisarza Shūsaku Endō (sflimowanej w 2016 przez Martina Scorsese).
f0340134_22171409.jpeg
Japońskie parafie całkowicie utrzymywane są przez wiernych. Zwyczajowo każdy z dorosłych pracujących przeznacza na jej utrzymanie 5 proc. ze swoich dochodów. Dlatego nie wielkie datki wpływają na niedzielną tacę. Stosunkowo rzadko zamawiane są intencje mszalne. Niewiele jest też ślubów i pogrzebów.Mimo, że w 75 proc. Japończycy są religijnie obojętni, to ich stosunek do religii często się zmienia. Ks. Piotr przypomina czas gdy doszło do terrorystycznego ataku sarinem przeprowadzonego przez sektę "Najwyższej prawdy" w tokijskim metrze w 1995 r., w wyniku którego zginęło 12 osób, a ponad 5 tys. zostało rannych. "Wtedy, gdy się powiedziało publicznie coś o religii, albo użyło słowo "shinja" ("wierzący"), wiele osób reagowała bardzo krytycznie. Słowo "shinja" stało się nawet przekleństwem" - wspomina.Z kolei pewnego rodzaju przełomem wśród współczesnych Japończyków w stosunku do religii było trzęsienie ziemi w Fukuszimie w 2011 r. 
"Rozmiar tragedii zmusił ludzi do innego spojrzenia na życie i jego sens. Do tego czasu liczył się wyłącznie sukces i pieniądze. Po kataklizmie Japończykom w zawalił się skrzętnie budowany system bezpieczeństwa uważany za doskonały. To w dużym stopniu zmieniło mentalność przeciętnego Japończyka" - mówi o. Piotr.Zwraca uwagę, że w Japonii nie ma jakichś niesnasek religijnych. W czasie tegorocznej Wielkanocy przyjął do parafii troje protestantów, wśród nich 88-letnią kobietę. "Poprosiłem o świadectwo chrztu z Kościoła protestanckiego i otrzymałem list od pastora, który mnie w pewien sposób zawstydził. Napisał, że pierwszy raz w dziejach jego wspólnoty ktoś przechodzi na katolicyzm, podziękował mi i prosił o opiekę nad ich trojgiem" - mówi.Zwraca uwagę, że chrześcijanie w Japonii żyją w cieniu buddyzmu, co jest dla nich korzystne, gdyż dzięki temu panuje wolność religijna. "Dbając o swoje interesy, tym samym uwzględniają nasze" - zaznacza i przypomina, że buddyści mają swoją centroprawicową Partię Nowe Komeito, która jest częścią obecnej koalicji rządzącej.W Chōfu mieści się znana świątynia buddyjska Jindaiji z bardzo starą i cenną figurą Buddy. 
Dwa razy w roku katolicy, wyznawcy innych Kościołów chrześcijańskich modlą się wspólnie z buddystami za zmarłych. W połowie sierpnia w trakcie święta "O-bon", gdy nad rzeką puszcza się lampiony, w ten sposób oddaje się cześć zmarłym i drugi raz w marcu za ofiary trzęsienia ziemi w Fukuszimie w 2011 r. 
Podczas modlitw katolicki chór śpiewa pieśni, a buddyści i szintoiści odmawiają swoje modlitwy. "Bardzo otwarta na wszystkie religie jest buddyjska sekta Rishiokosekai, której dzieci z pobliskiego przedszkola przychodzą do nas na Boże Narodzenie by poznać naszą tradycję i przyjąć błogosławieństwo" - mówi ks. Piotr. Księża katoliccy cały czas mają problemy jak dotrzeć do Japończyków z podstawowymi pojęciami chrześcijaństwa takimi jak choćby: wiara - shinkō, nadzieja - kibō i miłość - ai. Ks. Piotra wskazuje, że w tekstach teologicznych wykorzystuje się słownictwo szintoistyczne takie jak pojecie boga - kami, tengoku - niebo, rengoku - czyściec, jigoku - piekło. Często sam popada w konfuzję, czy użył poprawnie któregoś z tych pojęć.Zwraca uwagę, że na kluczowe słowo dla chrześcijaństwa jakim jest "miłość", po japońsku - "ai". W Polsce kojarzy się ono przede wszystkim z miłością matki do dziecka, rodzicielską, w ogóle z rodziną, a w Japonii tak nie jest. Relacje rodzinne to zhierarchizowany łańcuch wzajemnych zobowiązań: opieki wobec rodziców, rodzeństwa, dziadków i dalszych krewnych. Dlatego podczas kursu przygotowań do małżeństwa księża katoliccy skupiają się przede wszystkim na "Hymnie o miłości" z Listu do Koryntian św. Pawła Apostoła i po pewnych wyjaśnieniach pozostawiają go indywidualnej interpretacji.Jak zaznacza ks. Piotr, wszystkie pojęcie kluczowe trzeba tłumaczyć opisowo, obrazowo i przez porównania. Samo pojęcie "kościoła" - "kyōkai" to "dom nauki", gdyż w japońskim nie ma terminu odpowiadającego łacińskiemu terminowi "ecclesia" - zgromadzenia ludzi powołanych przez Jezusa. "Zgodnie z potocznym japońskim rozumieniem, świątynia to miejsce, gdzie pobiera się nauki. Często pytają, ile czasu trzeba się uczyć, aby przyjąć chrzest. Tłumaczę im, że nauka dotyczy umysłu, a wiara to przede wszystkim formacja serca i dlatego często mówię katechumenom, że jeśli twoje serce jest już przygotowane na przyjęcie Jezusa, to jesteś gotowy na Jego przyjęcie. Tłumaczę, że trzeba mieć pewną wiedzę z Ewangelii i katechizmu, aby przyjąć chrzest, ale sama wiedza na ten temat nie wystarcza" - mówi ks. Piotr.Ks. Piotr wyjaśnia w czym tkwi specyfika religijności Japończyka: "Przeżywają wiarę po cichu. W kościele lubią ciszę, skupienie, atmosferę podniosłości. Nie kryją wiary i na co dzień lubią publicznie mówić o niej. Choć w rodzinach niekiedy mają trudności, gdy są w niej buddyści czy protestanci. Nieczęsto się zdarza, aby cała rodzina była katolicka".Inspektorat salezjański i wydawnictwo salezjańskie "Don Bosko" znajduje się w Tokio Yotsuya. W całym tokijskim regionie jest sześć parafii salezjańskich, z których największa jest w Himonia. 
W sumie w Japonii pracuje ok. 93 salezjanów. W samym seminarium jest sześciu księży, Włoch i Polak i Japończycy. Obecnie jest czterech kleryków, jeden aspirant i jeden nowicjusz. Salezjanie prowadzą szeroką działalność edukacyjną, sierocińce, przedszkola i szkoły różnych stopni. Najbardziej znana prowadzona przez nich szkoła to Wyższa Szkoła Techniczna z wydziałami projektowania form przemysłowych, grafiką komputerową, informatyką i elektroniką. Są one w dużym stopniu finansowane przez państwo, a ich uczniowie to w większości Japończycy. Krzysztof Tomasik / Tokio
Katolicka Agencja Informacyjna
I

[PR]
by NaszDomJaponski | 2018-05-29 22:07 | Comments(0)

Kazuyasu de domo Piłsudski


f0340134_13281583.jpg

fot. od lewej Bronisław Piłsudski w młodości,
Kazuyasu Kimura (fot. Dorota Hałasa)


W czerwcową, pogodną sobotę 1998 roku niecierpliwie czekam na jednej
ze stacji kolejowych Jokohamy. Spoglądam na tłumek przechodzących
przez nią ludzi. Jestem lekko spięta, bo za chwilę mam się spotkać z
Kazuyasu Kimurą, mieszkającym niedaleko mnie wnukiem Bronisława
Piłsudskiego. Już sama rozmowa z nim przez telefon była dla mnie pewnym
przeżyciem. Tym bardziej, że wydawał się niemiasy i jakby zażenowany
tym, że proszę go o spotkanie.

Po chwili z tłumu wyłania się i podchodzi do mnie rosły, postawny
mężczyzna o lekko dalekowschodnich rysach, w okularach z wysokim
czołem i układającymi się, zaczesanymi do tyłu włosami. 44-letni
wówczas Kimura wita mnie z pogodnym uśmiechem, nie pozbawionym
uczucia lekkiego zmieszania.

"Jest pani pierwszym, polskim dzienikarzem, ktory poprosił mnie o
spotkanie”- wyjasnia jego powód. Jest zaskoczony tym, że może ze
mną swobodnie rozmawiać po japońsku. Zaprasza mnie do biura swojej
niewielkiej fimy w Jokohamie, zajmującej się wykonywaniem instalacji
elektrycznych. Kiedy po spotkaniu odwozi mnie samochodem, pokazuje
przez okno znany mall handlowy w Shinyurigaoka, gdzie jego firma
robiła instalacje.

Zgodził się na spotkanie bez entuzjazmu. Uprzedził mnie, że niewiele
wie o dziadku i niewiele może o nim powiedzieć. Dopiero po chwili
trochę drętwej rozmowy przełamuje się i powoli zdejmuje z najwyższej
półki pudełko z pamiątkami. Sam mówi tylko po japońsku, ale pokazuje
mi materiały o dziadku rownież po angielsku, rosyjsku i polsku. Jest
przekonany, że wiele nieznanych jeszcze materiałów o działalnosci
jego dziadka, Bronisława Piłsudskiego, wybitnego etnografa i muzeologa
Dalekiego Wschodu drzemie jeszcze w bibliotekach i muzeach
we Władywostoku i na Sachalinie. Z zaciekawieniem ogląda polski
artykuł o B. Piłsudskim, który odnalazłam w bibliotece studiów
slawistycznych uniwersytetu Hokkaido w Sapporo. Prosi mnie o kopię i
zaczyna opowiadać.

Nieznane korzenie

O tym, że jego dziadkiem był Bronisław Piłsudski dowiedział się dopiero
w latach 80. czyli 10 lat po smierci ojca. Skontaktowali się w nim japońscy
naukowcy, którzy oznajmili, że jego dziadek był wybitnym etnografem,
prowadzącym badania nad językiem i kulturą zamieszkującego jeszcze
wyspę Hokkaido ludu Ajnu oraz innych ludow dalekowschodnich.
Byli entuzjastami działanosci dziadka. Dzięki ich zaproszeniu zarówno
pan Kimura jak i dwie mieszkające na Hokkaido wnuczki B. Piłsudskiego,
Hitomi i Namiko Takahashi wzięli udział w zorganizowanym w 1991 roku
na Sachalinie seminarium o działalnosci dziadka. Odwiedził dzięki temu
miejsce urodzenia ojca.
f0340134_14463684.jpg


Sachalin był pierwszym miejscem, które odwiedził poza granicą Japonii.
Nie zrobiło na nim zbyt dobrego wrażenia. Na ulicach nie było automatów
do kupowania napojów, nie można było niczego zamówić przez telefon,
ulice i przemieszczający się po nich ludzie sprawiali wrażenie szarych i
zastroskanych.

Ojciec Kazuyasu, czyli Sukezo Kimura nigdy nie mówił o sobie i swoim
pochodzeniu. Kazuyasu podejrzewa, że sam niewiele wiedział. Rownież
dwie wnuczki Bronisława Piłsudskiego, Hitomi i Namiko, z ktorymi
rozmawiałam przez telefon powiedziały, że mama nigdy nie powiedziała
słowa o ich ojcu. Kazuyasu podejrzewa, że zarówno babcia jak i tata
oraz ciocia chciały zachować tajemnicę swojego pochodzenia, aby
nie narażać dzieci i wnuków na dyskryminację, której obiektem
w uznawanej według wierzeń sinto za kraj wybrany przez bogów Japonii,
padali Ajnowie i cudzoziemcy.

Złamana młodość

Wychowani w patriotycznym atmosferze rodzinnego domu w Żułowie
(obecnie Litwa) bracia Bronisław i Józef Piłsudski nie przyjechali na
rosyjski Daleki Wschod dobrowolnie. Rzuciły ich tam okrutne losy działaczy
zabiegających o niepodległosć swojego kraju. Jako student prawa na
uniwersytecie w Petersburgu Bronisław Piłsudski (1866-1918)
zaangażował się w działalnosć rosyjskich socjalistow. Przygotowywali
oni zamach na cara Aleksandra III. Spisek został wykryty.

W 1887 roku jako jeden z kilunastu zasiadających na ławie oskarżonych
Bronisław usłyszał, że w wieku 21 lat jego życie ma się skończyć.
Został skazany na karę smierci. Oskarżeni odwołali się od wyroku i
dzięki zabiegom rodziny przerażający wyrok został w przypadku
Bronisława zamieniony na 15 lat katorgi na Sachalinie, obozie dla
najgroźniejszych przestępców.

Podejrzany o udział w spisku młodszy brat Bronisława, Józef został
oskarżony o współudział i skazany na 5 lat zsyłki we wschodniej Syberii.
Jozef zabiegał o to, żeby pozwolono mu towarzyszyć chorowitemu bratu
w zesłaniu na Sachalinie, jednak jego prosba została odrzucona.
"I tu dopiero, gdym spokojnie mógł rozmyslać nad wszystkim, com
przeszedł stałem się tym czym jestem” wspominał Józef pobyt na zsyłce
w opublikowanym w 1903 roku w "Promieniu” artukule "Jak stałem
się socjalistą?” Być może owo zbliżenie z Dalekim Wschodem sprawiło,
że tam poszukiwał potem wsparcia dla polskiej działalnosci
niepodległosciowej.

f0340134_14410217.jpg
Józef Piłsudski

Jako działacz niepodległosciowy Józef przyjechał w lipcu 1904 roku do
Tokio i złożył w japońskim ministerstwie spraw zagranicznych
memoriał, w którym tak uzasadniał potrzebę polsko-japońskiej
wspoółpracy:”Japonia znaleźć może w Polsce wyćwiczonego w walce z
Rosją sojusznika, który ....może najwięcej sprawić kłopotów krajowi,
Polska zas może znaleźć w Japonii oparcie i pomoc w osiągnięciu
tych planów.”

Współpraca nie przybrała wówczas rozmiarów o jakich myslał Józef
Piłsudski, ale doprowadziła do zbliżenia, które zaowocowało poźniej
dobrymi stosunkami oraz utrzymywaną nawet w czasie drugiej wojny
swiatowej polsko-japońską współpracą wywiadowczą.

Kiedy w 1887 roku skuty łańcuchami Bronisław wchodził na
pokład statku "Niżnyj Nowogrod” nie przypuszczał zapewne, że podobnie
jak młodszy brat na Syberii tak i on znajdzie w miejscu zsyłki "to czym
się stał”, czyli fascynację kulturą ludów pierwotnych na Dalekim Wschodzie. W ich zrozumieniu pomoże mu zapewne doswiadczenie losu człowieka
skazanego, poniżonego i niewinnie więzionego. W materiałach do
studiów o języku i folklorze ludu Ajnu, Bronisław przyznał, że jego
emocjonalne zaangażowanie w badania kultury tego ludu
zamieszkującego głównie Sachalin i japońską wyspę Hokkaido, wynikały
z tęsknoty do własnego kraju. Los przywiązanych do tradycji Ajnow
przypominał mu los Polaków.

f0340134_14455203.jpg

Życie na Dalekim Wschodzie

Bronisław został umieszczony w miejscowosci Rykowskoje w okręgu
tymowskim. Zainteresowała go kultura i tradycja miejscowych ludow,
głównie Niwchów (Gilaków) i Oroków. Do systematycznych badań
etnograficznych zachęcił polskiego zesłańca, dzielący jego los
Lew Sztemberg. Bronisław szybko nauczył się języka i metodycznych
badań etnograficznych. Zainteresował się kulturą Ajnów.

Po odbyciu kary więźniowie mieli zostać osiedleńcami na Sachalinie.
W 1896 roku Bronisław został objęty amnestią po smierci cara
Aleksandra III. Jego kara została skrócona i został osiedleńcem, ale
nie wolno mu było wrocić do Europy. W 1899 r. w zamian za zasługi
w badaniach etnograficznych Bronisław został zatrudniony jako
kustosz w muzeum we Władywostoku.

Praca nie układała się dobrze, ze względu na nieporozumienia z szefostwem. Piłsudski zostaje zatrudniony przez Cesarską Akademię Nauk w Petersburgu. Jako wyraz uznania dla dotychczasowych badań etnograficznych dostaje
propozycję wyjazdu na Sachalin oraz wykonania nagrań piesni i języka
tamtejszych ludów. Akademia wyposażyła go w m.in w fonograf Edisona,
prototyp magnetofonu.

Piłsudski przybywa do jednej z ajnuskich wsi gdzie poznaje Ciusammę,
bratanicę miejscowego wodza. Poslubia ją według mijscowej ceremonii
i w 1903 rodzi się ich pierowrodny syn, ktorego japońskie imię
brzmiało Sukezo. Bronisław jest pochłonięty pracaą nad badaniem
kultury Ajnu. Z przyjacielem Wacławem Sieroszewskim wyjeżdża
wkrótce na japońską wyspę Hokkaido, aby obserwować zwyczaje
tamtejszych Ajnu oraz proces ich przymusowej japonizacji.
Po powrocie do sachalińskiej rodziny prowadzi pracę charytatywną
i dalsze prace badawcze, ktore dotyczą wszelkich aspektów codziennego
życia rdzennej ludnosci Sachalinu.


Niepodziewany wyjazd

Rodzinna sielanka rodziny Piłsudskich nie trwała d?ugo. W końcu 1905 roku
kiedy Ciusamma jest ponownie w ciąży i rodzi córkę, której japońskie
imię brzmi Kiyo, Bronisław Piłsudski wyjeżdża do Japonii. Nigdy nie
zobaczy swojej ajnuskiej córki.

f0340134_15193631.jpg
Bronisław Piłsudski

Bogaty w działalnosć na rzecz przyjaźni polsko-japońskiej pobyt w
Japonii trwał kilka miesięcy. Bronisław odwiedził Kobe, Nagasaki, Tokio
i Jokohamę. Poznał znanego pisarza Futabaatę Shimei i założył z nim
Towarzystwo Japońsko-Polskie. Nawiązał wiele dobrych znajomosci z
ludźmi nauki, kultury i sztuki. Z Japonii Bronisław niespodziewanie
postanawia wyjechać do USA i do Europy. Chce zabrać ze sobą Ciusammę
i dzieci, ale nie uzyskuje zgody jej ojca.

Kazuyasu Kimura przypuszcza, że w wydostaniu się dziadka z Dalekiego
Wschodu mógł pomóc jego brat Józef, który rok wczesniej odwiedził
Japonię i był już wówczas znanym działaczem politycznym.
Wyjazd był dla Bronisława nie byle dylematem: skorzystać i pomimo
zakazu opuscić Daleki Wschód, albo wrocić i nie mieć możliwosci
powrotu do kraju, skazać się na niepewny los w związku z wojną
japońsko-rosyjską i niepewną sytuacją w Rosji. Piłsudski postanowił
wyjechać, aby w Europie a najchętniej w rodzinnej Polsce budzić
zainteresowanie kulturą ludów dalekowschodnich. Nie
mogł wrócić w rodzinne strony, bowiem zakaz powrotu do Europy
dotyczył ziem zaboru rosyjskiego.

Wraca więc do Krakowa i Zakopanego, gdzie oddaje się pracy na
rzecz badania kultury Podhala oraz propagowania kultury ludów
dalekowschodnich. Praca nie jest popłatna i musi szukać źródła
utrzymania. Wiąże się z zamężną już pierwszą miłoscię swojego
życia Marią Żarnowską, która kiedy został skazany na zsyłkę
pojechała za nim. Maria wkrótce choruje na raka i zakochani muszą
się rozstać. W 1909 jako korespondent "Gazety Lwowskiej” Piłsudski
wyjechał do Paryża. W 1912 publikuje największą publikację
dotyczącą języka i obyczajów Ajnu.
f0340134_15173654.jpg


Kiedy wybucha pierwsza wojna swiatowa w pospiechu wyjeżdża z
Galicji. Nie zdążył nawet zabrać ze sobą fonografu z nagranymi
piesniami i obrzędami ukochanych Ajnów, z którymi go tyle łączyło.
Oddaje się pracy niepodległosciowej.

W maju 1918 roku w Paryżu z Sekwany wyłowiono ciało Bronisława
Piłsudskiego. Nie wiadomo czy padł ofiarą depresji wynikającej z
pełnego dramatów i rozterek życia młodzieńca, któremu nagle
urwało się życie, poniżanego zesłańca, miłosnika kultur ciemiężonych
ludów, męża i ojca, ktory stanął przed dylematem powrotu do ojczyzny
lub tułaczego życia na obczyźnie. Człowieka, który szukał miłosci.
Czy smierć jego była spowodowana chorobą, na którą zapadł w
czasie srogiego życia na zesłaniu, a która objawiała się tym, że zasypiał
w najmniej oczekiwanych momentach? A może nieswiadomie przedawkował
leki antydepresyjne?

Mało znany ojciec

Nie wiadomo jakie ajnuskie imiona nosiły dzieci Bronisława i Ciusammy.
Południowa częsć Sachalinu weszła po wojnie japońsko-rosyjskiej w
1905 pod kontrolę japońską. Japończycy prowadzili politykę
bezwarunkowej i przymusowej japonizacji ludów miejscowych.
Narzucili Ajnu swoje obyczajowosć i kazali przyjąć japońskie imiona i
nazwiska. Dzieci Bronisława otrzymały nazwiska Sukezo i Kiyo Kimura.

Po kapitulacji Japonii w 1945 roku Japonia utraciła kontrolę nad
południowym Sachalinem. Władze japońskie kazały mieszkającym
tam Ajnom, w tym Sukezo i Kiyo przeniesć i osiedlić się na Hokkaido.
Ich matka już wówczas nie żyła. Zmarła na Sachalinie w 1936 roku.
Dotychczas nie wiadomo dokładnie gdzie jest jej grób.
Corki Kiyo, czyli Hitomi i Namiko są dużo starsze od Kazuyasu Kimury.
Mowią mi przez telefon, że przyjechały na Hokkaido w wieku kilkunastu
lat.

Wies na Sachalinie, którą odwiedziły w 1991 roku przywiodła
wspomnienia z dzieciństwa. Mama nigdy im nie powiedziała kto był
ich ojcem, ale pamiętają, że w czasach największej biedy dostawały
paczki z nieznaną im wczesniej, zagraniczną żywnoscią. Nikt nigdy
nie pytał ani nie mowił skąd paczki z wystawną żywnoscią
przychodziły do małej, biednej wioski na Dalekim Wschodzie.

Kazuyasu Kimura nie wie, w którym dokładnie roku i w jakich
okolicznosciach jego tata osiedlił się we wsi Furano, w centralnej częsci
Hokkaido. Dzis jest to znane miejsce wypoczynkowe, gdzie dla
turystów uprawia się pola lawendy. Tata był bardzo łagodnym i dobrym
człowiekiem cieszącym się sympatią sąsiadów, ale nigdy nic o sobie
nie powiedział. Nigdy nie zdradził się znajomoscią języka ajnuskiego,
czyli jedynego języka, którym posługiwała się jego matka.
Pokazuje mi jedyne pamiątkowe zdjęcie taty opublikowane przez japońską
prasę. Jest na nim postawny mężczyzna o łagodnej twarzy.

f0340134_15541144.jpg

W październiku 2013 r. w miescie Shiraoi w płd-zach. częsci wyspy
Hokkaido odsłonęto pierwsze w Japonii popiersie wybitnego polskiego
etnografa Bronisława Piłsudskiego, badającego kultury ludów tubylczych
Dalekiego Wschodu, w tym zwyczaje zamieszkującego Sachalin i północną
wyspę Japonii ludu Ajnu. Ufundowane przez polski rząd popiersie
polskiego etnografa stanęło na terenie muzeum Ajnu w miescie Shiraoi,
gdzie w 1902 roku Bronisław Piłsudski prowadził badania etnograficzne.

Uwieńczeniem ceremonii odsłonięcia popiersia było zorganizowane w sali
konferencyjnej Uniwersytetu Hokkaido sympozjum "Osiągnięcia Bronisława
Piłsudskiego- badacza kultury Ajnów”. Wzięli w nim udział naukowcy z
Polski i Japonii oraz Dyrektor Muzeum Jozefa Piłsudskiego w Sulejówku
Krzysztof Jaraczewski.

f0340134_16044463.jpg
W ceremonii odsłonięcia popiersia wziął udział 58-letni wnuk Bronisława
Piłsudskiego, Kazuyasu Kimura, który wyraził zadowolenie z uznania
dorobku naukowego dziadka. "Dzis jestem tu sam, ale następnym razem
przyjadę tu z rodziną” powiedział prasie japońskiej Kimura, który jest
ojcem trzech córek.

Bronisław był starszym bratem Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jako jedyny
etnograf nagrał na fonograf ajnuskie obrzędy, szczególnie związane z
niedźwiedziem. W materiałach do studiow o języku i folklorze ludu Ajnu
Bronisław przyznał, że jego emocjonalne zaangażowanie w badania kultury
Ajnu wynikały z tęsknoty do własnego kraju. Los przywiązanych do
tradycji Ajnów przypominał mu los Polaków.
Aby uczcić dorobek naukowy B. Piłsudskiego ubrany w rodzimy strój
potomek Ajnu, pracownik muzeum przeprowadził tradycyjną ceremonię
powiadomienia bóstw w niebie "kamuinori”. W uroczystosci odsłonięcia
popiersia zasłużonego, polskiego etnografa udział wzięli m.in. Minister
Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Bogdan Zdrojewski, ambasador RP
w Japonii Cyryl Kozaczewski oraz Dyrektor Muzeum Ajnów
Masahiro Nomoto.

Dorota Hałasa
(artykuł zamieszczony w 1998 roku w "Życiu" oraz notatka z odsłonięcia
popiersia B. Piłsudskiego na Hokkaido)


[PR]
by NaszDomJaponski | 2018-05-11 13:28 | Comments(0)

Święto Miłosierdzia Bożego

f0340134_21252832.jpeg

Przedstawiciele rożnych grup modlitewnych, m.in. Odnowy w Duchu Świętym z Tokio i Jokohamy, zebrali się dzisiaj licznie w kościele św. Michała Archanioła w Tokio Meguro na dorocznej celebracji Święta Bożego Miłosierdzia. Po odmówieniu Koronki do Bożego Miłosierdzia połączonej z medytacją japońskiego franciszkanina, ks. Karola Shoji OFM, współtłumacza "Dzienniczka" św. Faustyny Kowalskiej, odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu oraz Msza św.
W homilii główny celebrans o. Paweł Janociński, dominikanin, duszpasterz japońskiej Polonii, podzielił się swoimi wrażeniami z niedawnej wizyty we wspólnocie Bożej Miłości w Kottone w Korei Południowej. "Takich sierocińców, domów pogodnej starości, szpitali dla niepełnosprawnych nie brakuje i w Japonii. Różnica dotyczy sfery kontaktów z innymi, cierpiącymi ludźmi. W Kottone widziałem w tej sferze na pierwszym miejscu znajduje się świadczenie o Bogu Miłości. Papież Franciszek w czasie swojej wizyty w Korei w 2014 r. znalazł czas, aby ich odwiedzić i zarazem wskazać całemu Kościołowi na potrzebę świadczenia o Bożym miłosierdziu” - mówił o. Janociński.Kaznodzieja przedstawił też nową akcję modlitewną: “Różaniec Nadziei”, która polega na objęciu modlitwą różańcową młodych Japończyków. Zauważył także, że w katedrze tokijskiej w lewej nawie znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego z opisem, a w prawej, nad relikwiami św. Jana Pawła II i św. Faustyny, znajduje się zachęta do uczestnictwa w pielgrzymce do sanktuarium maryjnego w Akita, we wrześniu b.r. podpisana przez nowego arcybiskupa Tokio, Tarcisio Isao Kikuchi. “Pokazuje to zwrot Kościoła w kierunku Maryi, która prowadzi nas, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, do Boga Miłości”- powiedział dominikanin.Msza św. w Niedzielę Miłosierdzia Bożego miała w tym roku także polski akcent. Z inicjatywy Instytutu Polskiego w Tokio, ofiarowana została ona ofiarowana za świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiary katastrofy smoleńskiej w jej ósmą rocznicę.Przed i po Mszy św. uczestnicy oddali cześć relikwiom św. Jana Pawła II, nad którymi opiekę sprawują na co dzień w przykościelnym klasztorze polskie zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej.Kult Jezusa Miłosiernego dynamicznie rozwija się w Japonii. W Tokio działa "Centrum Miłosierdzia", które koordynuje działalność różnych grup modlitewnych w całym kraju.

f0340134_21261663.jpeg
Wielkim propagatorem kultu Bożego Miłosierdzia w Japonii był polski dominikanin, o. Julian Różycki OP, który również przetłumaczył wraz z japońskim franciszkaninem o. Karolem Atsushi Shoji OFM "Dzienniczek" św. siostry Faustyny Kowalskiej. Jego pierwsze wydanie ukazało się w 2011 r. Ponadto ks. Shoji od kilku lat prowadzi grupę wiernych studiujących "Dzienniczek" polskiej świętej.Dużą popularnością w Japonii cieszy się książka "Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego" irlandzkiego misjonarza o. Seana Ryle, wieloletniego dyrektora Katolickiego Centrum Rodziny w Fukuoka. W książce o. Ryle, korzystając z "Dzienniczka" św. Faustyny o Miłosierdziu Bożym jako o akcie miłości, wyjaśnia relacje między miłosierdziem a sprawiedliwością, omawia obraz "Jezu, ufam Tobie", wyjaśnia genezę święta Miłosierdzia Bożego oraz wprowadza w nowennę i Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Autor wyjaśnia też, jaka jest istota tego kultu, oraz że jego konsekwencją jest wprowadzenie miłosierdzia w życie codzienne.W końcowej części książki zawarte są modlitwy św. Faustyny - akty uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Przytoczone są też cytaty z encykliki "Dives in misericordia" Jana Pawła II. Na okładce widnieje reprodukcja obrazu z napisem po polsku: "Jezu, ufam Tobie". o. pj, tom (KAI) / Tokio

[PR]
by NaszDomJaponski | 2018-04-08 21:24 | Comments(0)

Jan Paweł II i Ronald Reagan o Fatimie

f0340134_18265111.jpeg


O znaczeniu objawień fatimskich dla obalenia komunizmu oraz ocaleniu przez Matkę Bożą nie tylko papieża – św. Jana Pawła II, ale także prezydenta USA Ronalda Reagana napisał w swojej najnowszej książce Paul Kengor. Nosi ona tytuł „A Pope and a President: John Paul II, Ronald Reagan and the Extraordinary Untold Story of the 20th Centry” [Papież i Prezydent; Jan Paweł II, Ronald Reagan - nieopowiedziana historia 20 wieku]. O przyczynach, które skłoniły go do napisania tego liczącego 616 stron dzieła Kengor opowiedział katolickiemu tygodnikowi „National Catholic Register”.
„Pisałem ją przez lata sięgając w archiwum FOIA (Freedom of Information Acts) do najnowszych odtajnionych dokumentów dotyczących relacji Jana Pawła II z Ronaldem Reageanem przed 2000 r. Przestudiowałem też niezliczoną ilość dokumentów z Reagan Library, a także wiele informacji ze źródeł rosyjskich. Stanąłem przed przytłaczającym ogromem zła - w pewnym momencie już sam nie wiedziałem, gdzie należałoby zakończy jego eksponowanie. Czytelnicy zapewne doświadczą tego samego, co pisarz: znajdą miejsca, które podniosą ich na duchu i zarazem zetkną się z czymś w rodzaju „choroby”, w efekcie zderzenia się z „kolosalnym złem”… Ci dwaj ludzie jednak zdecydowali się na walkę z bestią opierając się tylko na krzyżu” - wyznał Kengor.Na pytanie dlaczego użył w tytule określenia „nieopowiedziana historia 20 wieku?” autor wyjaśnił: „Historia 20 wieku to historia wojny z ateistycznym komunizmem, który rozpoczął się w bolszewickiej Rosji w 1917 r. i którego dotyczyły objawienia w Fatimie. Trwała wojna o doniosłym znaczeniu, która zakończyła się rozwiązaniem pokojowym – a zawdzięczamy to właśnie Janowi Pawłowi II i Ronaldowi Reaganowi…Obydwaj przeżyli próbę zamachu na ich życie, prawie w tym samym czasie w maju 1981 r. I kiedy spotkali się wreszcie w czerwcu 1982 r. obydwaj mówili o „cudownym ocaleniu” ich życia. Obydwaj sądzili i wyrazili to słowami, że „Bóg ocalił ich życie, aby doprowadzić do położenia kresu sowieckiemu komunizmowi i uwolnić ludzi żyjących za żelazną kurtyną”.Autor zaznaczył, że Reagan był zainteresowany objawieniami w Fatimie. „To najbardziej intrygujące aspekty moich poszukiwań. Po pierwsze, R. Reagan oraz jego dwaj współpracownicy – irlandzcy katolicy Bill Casey i Bill Clark cały czas sądzili, że za usiłowaniem zabicia Papieża stały służby sowieckie. To przekonanie opierali na supertajnych materiałach CIA, które nigdy nie ukazały się publicznie. Wiedzieli, że rozkaz zabójstwa wyszedł ze strony GRU (wywiad wojskowy). Papież z kolei opierał się na objawieniach fatimskich. Co mnie najbardziej zafascynowało - przekopując się przez tony dokumentów - to mało znany fakt, że prezydent był także zainteresowany objawieniami w Fatimie.W maju 1985 w swoim przemówieniu w Portugalii mówił on otwarcie o Maryi i o dzieciach z Fatimy: „kiedy spotkałem się z Janem Pawłem, powiedziałem mu, iż uważam, że w prostocie tych dzieci jest więcej mocy niż w wielkich armiach i w wielkich (politykach) tego świata”. Pojawiły się tu mało znane nawet katolikom fakty: Reagan był zainteresowany także objawieniami w Medjugorie. Z kolei w czasie jego pogrzebu w katedrze w Waszyngtonie w czerwcu 2004, nie mogłem opanować swojego wzruszenia gdy usłyszałem tam pieśń Ave Maria. Jak wyznała mi potem jego żona, „Ronald sam wybrał tę pieśń na swój pogrzeb gdy jeszcze był na tyle zdrowy, przed zapadnięciem na chorobę Alzheimera”. Inną, nie mniej ważną postacią w walce z komunizmem – obok papieża, prezydenta i Maryi - był moim zdaniem biskup Fulton Sheen. To prorok, którego Bóg powołał wówczas w Ameryce i postawił właśnie na drodze życia Ronalda Reagana” - uważa Paul Gengor,Paul Gengor, urodzony w 1966 r. biograf Ronalda Reagana oraz autor książek poświęconych komunizmowi, jest profesorem w Grove City College w Pensylwanii. Wykłada tam nauki polityczne. Jego najnowsza książka ukazała się w wydawnictwie Burns and Noble. Podkreśla swoja przynależność do Kościoła katolickiego, używając często wyrażenia „my katolicy”. o.pj (KAI) / Irondale, AL, USA
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 30 grudnia 2017
f0340134_18274524.jpeg

[PR]
by NaszDomJaponski | 2018-01-07 18:26 | Comments(0)

“Międzynarodowy” ingres nowego arcybiskupa Tokio

f0340134_21314687.jpeg

W wypełnionej po brzegi tokijskiej katedrze NMP odbył się 16 grudnia ingres arcybiskupa Tokio Tarcisio Isao Kikuchi. Urodzony w 1958 r. w Iwate w północno-wschodniej Japonii należy on do zgromadzenia werbistów. W latach 1986-1999 pracował na misjach w Ghanie, a następnie już jako biskup japońskiej diecezji Niigata, kierował Caritas Japonia oraz Caritas Azja.

f0340134_21324015.jpeg

W związku z tą jego międzynarodową działalnością na jego ingres przyjechało wielu gości z zagranicy, szczególnie z Ghany i Konga. Ponadto z Kolonii – siostrzanej archidiecezji, z którą Kościół w Tokio utrzymuje bliskie kontakty - przybył bp Dominik Schwaderlapp, który odczytał gratulacyjny list od kard. Rainera Woelkiego. Przybyło też wielu duchownych i świeckich z diecezji położonych na północy Japonii: Niigata, której abp Kikuchi był ordynariuszem od 2004 r., oraz Sendai, w której się urodził.W swoim pierwszym wystąpieniu nowy arcybiskup podziękował dotychczasowemu metropolicie Tokio abp. Peter Takeo Okada za wysiłek, jaki włożył w kierowanie nie tylko archidiecezją tokijską, ale i diecezją w Saitamie, która ciągle czeka na nowego biskupa. Nawiązując do swojej dotychczasowej działalności misyjnej, stwierdził, że Ewangelia „jest dla wszystkich kultur i dla wszystkich ludzi, nie wykluczając żadnego z nich”.Przed końcowym błogosławieństwem odbył się mały happening, tłumaczony na japoński przez abp. Kikuchiego. Przybyły z Akry abp Charles Palmer-Buckle w gronie kilku innych tamtejszych duchownych i wiernych zbliżył się do arcybiskupa Tokio i najpierw zażartował: „Przybyliśmy tak licznie tutaj, aby porwać Cię z powrotem do Ghany”, po czym zgodnie z tamtejszym zwyczajem żona ambasadora Ghany - w geście błogosławieństwa - owinęła wokół szyi nowego arcybiskupa pochodzące ze tego kraju korale. Następnie zaś cała grupa zaśpiewała mu specjalnie wybraną na tę okazję afrykańską pieśń religijną. o.pj (KAI Tokio) / Tokio
17.12.2017

[PR]
by NaszDomJaponski | 2017-12-17 21:29 | Comments(0)

Wspolnota w Kkottongnae – nowa inspiracja

f0340134_20070973.jpeg
Miesiac temu wrocilem z Korei. Dziele sie tamtejszym doswiadczeniem Kosciola.


Kkottognae, mala miejscowosc oddalona o ok. 100 km na Południe od Seulu staje sie coraz bardziej znana .
Od 1986 r. istnieje tam katolicka wspolnota Braci i Siostr Jezusa (Congregation Kkottongnae Brothers and Siosters of Jesus) . Inspiruje ona szczegolnie tysiace woluntariuszy w Korei i za granica. Jej celem jest niesienie pomocy ludziom w szczegolnie w trudnych sytucjach zyciowych , poczynajac od porzuconych na ulicy niemowlakach a konczcac na umierajacych w hispicjach. W duchu ewangelii wspolnota organizuje dla tych ludzi pomoc nie tylko materiala ale i duchowa czesto doprowadzajac ich do spotkania z Chrustusem w lasce chrztu oraz zycia opromienionego swiatlem Ducha Swietego .
W zwiazku z ta dzialanoscia w samym Kkottongnae istenie juz kilkanascie zlobkow, szpitali i szkol dla niepoelnosprawnych, hoteli dla bzedomnycb oraz hospicjum. W centrum znajduja sie dwa klasztory; zenski i meski, nowicjat oraz duzy koscial. Codziennie na modlitwach I echarystii (o godz. 6 rano )spotyka sie tam kilkaset ludzi.

Wsrod nich sa dziesiatki woluntariszy przyslanych tam przez rozne szkoly podstwowe i srodnie oraz uniwersytety z calego kraju.
Dla chetnych z zagranicy organizuje sie warsztaty w jezyku angielskim ”Milosc w Akcji( Love in Action)”.Najblizsze , odbeda sie w dniach od 9 do 14 pazdziernika b.r. . a kolejne od 22 do 27 maja 2018 r.

Wsrod woluntaruszy w tym roku bylo juz kilku Polakow. Przyjezdzaja na jakis czas takze ludzie m.in z Anglii i Japonii. Jedna z Japonek , dwudziestokilkuletnia Sae, zwiazana poprzednia z grupa modlitwena w Tokio-Hatsudai, konczy wlasnie nowicjat aby zlozyc w przyszlosci sluby zakonne . Mowi o przeniesieniu duchowsci Wspolnoty takze i do jej kraju.
Juz dawno bowiem wyszla ona poza granice Korei., m.in do USA, na Filipiny i do Bangladeszu .

Zalozycielem Wspolnoty jest ks. John Oh , urodzony w 1944 r. Od 1976 r. byl on proboszczem w Emsung , k. Kkottongnae. Spotkal on tam bezdomnego , ciezko chorogo czlowieka a pozniej innych ktorzy nie mieli nawet sily aby zebrac.
Dla nich to ks. Oh zbudowal pierwsze schronisko .I od tego ropczela sie dzialanosc ktorej celem blo wprowdzenie w czyn slow Chrystusa zwlaszcza dotyczce Sadu Ostatecznego (Mat 25:31-46).

Jednym z czlonkow Wspolnoty , ktora liczy ok. 200 siostr, kilkudziesieciu braci zakonnych i kilku mlodych ksiezy jest brat James Shin. Jest on lekaarzem, ktory kilka lat temu” gdy gorliwie modlil sie na rozancu odkryl w sobie powolanie do zycia konsekrowanego.” Teraz czesto jezdzi za granice aby opowiadac o duchu wspolnoty. W zeszlym roku przemawial on m.in na zjezdzie charyzmatykow w japonskim Sapporo.
W wywiadze dla KAI na pytanie , o czm mowil zgromadzonym w Sapporo ,brat Shin podkreslill “miejsce w histori w ktorym znalazj sie teraz nasz Kosciol….Mielismy juz rozne Odnowy w history; biblijna, liturgiczna I charyzmatycza. Ale teraz jest czas na nowa odnowe “ukazania swiatu Boga, ktory jest miloscia”. ..To byl temat Roku Milosierdzia i do tego tematu czesto wraca papiez Franciszek w swoich kazaniach i innych dokumentach ”.
Charyzmatem wspolnoty od strony teologicznej zajal sie m.in kard Albert Vanhoye SJ ,w publikacji“Charism , Love and Action in the Christan Life” .Zostala ona opublikowana w kilku jezykach.

O profetycznym wymiarze Wspolnoty z Kkottongae w wymiarze calego Kosicla moze swiadczyc fakt , ze dolecial do niej helikopterem papiez Franciszek w czasie swojej wizyty w Korei Pd. w sierpniu w 2014 r.. Papiez poblogoslawil tam jej czlonkow oraz odwiedzil szczegilnie ciezko chorych.
Przedtem zas , w czerwcu 2009 r. odbyl sie tam swiatowy zjazd katolickcih grup odnowy w Duchu Swietym.

Paweł Janocinski OP
f0340134_20084068.jpeg

[PR]
by NaszDomJaponski | 2017-10-24 20:05 | Comments(0)

O chrzcie Polski w Japonii


„1050 lat Polski w chrześcijańskiej Europie” - to tytuł konferencji zorganizowanej przez japońskich polonistów ze stowarzyszenia Forum Polska. Stowarzyszenie, zrzeszające naukowców i osoby interesujące się problematyką dotyczącą Polski, organizuje co roku prowadzoną po japońsku konferencję poświęconą różnym zagadnieniom związanym z Polską oraz jej kulturą. Tegoroczne spotkanie poświęcone było problematyce chrztu Polski i odbyło się 10 grudnia na Uniwersytecie Aoyama Gakuin w Tokio.
Konferencja rozpoczęła się odśpiewaniem „Bogurodzicy”, „Mazurka Dąbrowskiego” i „Boże, coś Polskę”. Pieśni zaśpiewała przybyła z Polski para śpiewaków z zespołu pieśni i tańca „Śląsk”: Jaonna Ciernial i Piotr Nikiel. Konferencję otworzył pełniący funkcję ambasadora RP w Japonii Piotr Szostak. 

W oparciu o kroniki historyczne m.in. Galla Anonima i Wincentego Kadłubka profesorowie z uniwersytetów w Tokio i Okayamie zaprezentowali okoliczności, w których władca Polski Mieszko I przyjął chrzest. Zaprezentowano historię Polski związaną z „Mazurkiem Dąbrowskiego” oraz z niektórymi polskimi pieśniami religijnymi, jak np. „Bogurodzica”, „Gaude Mater Polonia” i „Te Deum”. Przedstawiono historię Polski widoczną w malarstwie Bernardo Belotto Canaletto oraz Jana Matejki. 

Mieszkająca od 26 lat w Japonii japonistka i dziennikarka z Polski, Dorota Hałasa mówiła o Światowych Dniach Młodzieży jako dziedzictwie chrztu Polski oraz wyniku pracy z młodzieżą, rozpoczętej przez św. Jana Pawła II. Wspomniała o wkładzie Stanisława Konarskiego i polskich pijarów w rozwój szkolnictwa powszechnego. Przeczytała refleksje japońskich uczestników Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w tym roku w Krakowie w dniach 26-31 lipca br. 

„Dopóki nie pojechałem na Światowe Dni Młodzieży uważałem, że świat zmierza w kierunku ciemności i patrzyłem na wszystko, co się dzieje w sposób bardzo pesymistyczny. Po powrocie ze ŚDM patrzę na świat z nadzieją. Do tej pory rzucały mi się w oczy głównie obojętność, arogancja i okrucieństwo, którymi wypełniony jest świat. Ale czyż nie ma na świecie również skarbu, który dane mi było zobaczyć? Świat jest w porządku. Jest jeszcze dla niego nadzieja. To mogę teraz głośno powiedzieć. Ale nawet jeśli teraz kwitną kwiaty, to wyłącznie od nas tu i teraz zależy, czy podlejemy pączkującą w przyszłość nadzieję, czy ją zabijemy. Przyszłość spoczywa w naszych rękach, ludzi przyszłości. Musimy od tej pory posuwać świat w dobrym kierunku” - napisał Naoki Nakanishi, jeden z japońskich uczestników w ŚDM. 

Konferencja „1050 lat Polski w chrześcijańskiej Europie” zorganizowana została przez stowarzyszenie Forum Polska przy wsparciu Instytutu Polskiego, działającego przy Ambasadzie RP w Tokio. Wykładów wysłuchało ok. 80 Japończyków zainteresowanych problematyką polską.
o. pj (KAI Tokio) / Tokio


[PR]
by NaszDomJaponski | 2016-12-16 00:33 | Comments(0)

Zamknięcie Roku Świętego przy relikwiach polskich świętych

f0340134_19193660.jpg
W Japonii zamknięcie Roku Miłosierdzia odbyło się w obecności relikwii świętych Polaków
– Jana Pawła II i Faustyny Kowalskiej. Na uroczystość do tokijskiej katedry przybyły
rzesze katolików z całego kraju, reprezentujących różne narodowości. Liturgii
przewodniczyli miejscowy arcybiskup Peter Takeo Okada oraz nuncjusz apostolski w
Japonii abp Joseph Chennoth.
f0340134_19204542.jpg

W czasie Mszy wieńczącej obchody jubileuszowe udzielono specjalnego
błogosławieństwa obecnym tam dzieciom. Za przyczyną dwojga świętych modlono się
też o miłosierdzie dla Japonii i o nowy zapał ewangelizacyjny w tym kraju. Jan Paweł II
jest jedynym papieżem, który odwiedził dotychczas Japonię, gdzie chrześcijanie stanowią
zaledwie 0,5 proc. mieszkańców. Nazywał ich swoją małą trzódką.
f0340134_19221865.jpg
Relikwie polskich świętych peregrynują po diecezjach i kościołach Kraju Kwitnącej Wiśni
od kilku miesięcy. Są one darem archidiecezji krakowskiej oraz sióstr Matki Bożej
Miłosierdzia dla Kościoła w Japonii.
RV / Tokio

f0340134_19224320.jpg

[PR]
by NaszDomJaponski | 2016-11-15 19:23 | Comments(0)

Dominikanie z Polski na zajęciach z Historii Kościoła

f0340134_21060873.jpg

Dzisiaj 19 lutego 2015 na Historii Kościoła o Św. Jacku i Bł. Czesławie, dwóch założycielach zakonu dominikanów w Polsce

opowiadał o. Zdzisław, z zakonu o. dominikanów w Łodzi. O cudownej Matce Boskiej w Gidlach mówił o. Jerzy, ktory prowadzi

rejest cudów za sprawa owej Matki Boskiej. Niewiarygodne rzeczy uslyszeliśmy, ale cudy są niewiarugodne. Po zajęciach

spotkaliśmy przed Kościołem Św. Ignacego siostre Sylwestre. Bogu niech będą dzięki za ten dzień

f0340134_21063137.jpg


今日2月19日、教会史の講座にポーランドからいらしゃったズジスワフとイエジドミニコ会の神父がお話なさいました。日本に

パウロ神父を尋ねにいらっしゃいました。ポーランドのドミニコ会を13世紀に設立した聖ヒヤシントと福者チェスワフ神父について

お話を聞きまし。その他よく癒す奇跡が起こるギドレという南ポーランドにある聖母マリア様の教会にいらっしゃるイエジ神父が目撃された奇跡についてお話されました。

聖イグナチオ教会の前に神様の御摂理修道女会のシスターシルベストラに会いました。神様に感謝

f0340134_21070124.jpg


Today two dominican fathers who came from Poland to visit father Paul visited our History of Church classes. One of them

father Zdzislaw spoke about St. Hyacinth and blessed Ceslaus, both founders of dominican congregation in Poland in XIII

century. They met St. Dominic in Rome. Father Jerzy (George) spoke about miraculous Mothet Mary in Gidle in southern Poland. He witnessed many miracles himself. We met sister Sylwestra from Divine Providence nunnery in Nakameguro in front of

St. Ignatio Church. Thanks be to God


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-02-19 21:07 | Comments(0)