O chrzcie Polski w Japonii


„1050 lat Polski w chrześcijańskiej Europie” - to tytuł konferencji zorganizowanej przez japońskich polonistów ze stowarzyszenia Forum Polska. Stowarzyszenie, zrzeszające naukowców i osoby interesujące się problematyką dotyczącą Polski, organizuje co roku prowadzoną po japońsku konferencję poświęconą różnym zagadnieniom związanym z Polską oraz jej kulturą. Tegoroczne spotkanie poświęcone było problematyce chrztu Polski i odbyło się 10 grudnia na Uniwersytecie Aoyama Gakuin w Tokio.
Konferencja rozpoczęła się odśpiewaniem „Bogurodzicy”, „Mazurka Dąbrowskiego” i „Boże, coś Polskę”. Pieśni zaśpiewała przybyła z Polski para śpiewaków z zespołu pieśni i tańca „Śląsk”: Jaonna Ciernial i Piotr Nikiel. Konferencję otworzył pełniący funkcję ambasadora RP w Japonii Piotr Szostak. 

W oparciu o kroniki historyczne m.in. Galla Anonima i Wincentego Kadłubka profesorowie z uniwersytetów w Tokio i Okayamie zaprezentowali okoliczności, w których władca Polski Mieszko I przyjął chrzest. Zaprezentowano historię Polski związaną z „Mazurkiem Dąbrowskiego” oraz z niektórymi polskimi pieśniami religijnymi, jak np. „Bogurodzica”, „Gaude Mater Polonia” i „Te Deum”. Przedstawiono historię Polski widoczną w malarstwie Bernardo Belotto Canaletto oraz Jana Matejki. 

Mieszkająca od 26 lat w Japonii japonistka i dziennikarka z Polski, Dorota Hałasa mówiła o Światowych Dniach Młodzieży jako dziedzictwie chrztu Polski oraz wyniku pracy z młodzieżą, rozpoczętej przez św. Jana Pawła II. Wspomniała o wkładzie Stanisława Konarskiego i polskich pijarów w rozwój szkolnictwa powszechnego. Przeczytała refleksje japońskich uczestników Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w tym roku w Krakowie w dniach 26-31 lipca br. 

„Dopóki nie pojechałem na Światowe Dni Młodzieży uważałem, że świat zmierza w kierunku ciemności i patrzyłem na wszystko, co się dzieje w sposób bardzo pesymistyczny. Po powrocie ze ŚDM patrzę na świat z nadzieją. Do tej pory rzucały mi się w oczy głównie obojętność, arogancja i okrucieństwo, którymi wypełniony jest świat. Ale czyż nie ma na świecie również skarbu, który dane mi było zobaczyć? Świat jest w porządku. Jest jeszcze dla niego nadzieja. To mogę teraz głośno powiedzieć. Ale nawet jeśli teraz kwitną kwiaty, to wyłącznie od nas tu i teraz zależy, czy podlejemy pączkującą w przyszłość nadzieję, czy ją zabijemy. Przyszłość spoczywa w naszych rękach, ludzi przyszłości. Musimy od tej pory posuwać świat w dobrym kierunku” - napisał Naoki Nakanishi, jeden z japońskich uczestników w ŚDM. 

Konferencja „1050 lat Polski w chrześcijańskiej Europie” zorganizowana została przez stowarzyszenie Forum Polska przy wsparciu Instytutu Polskiego, działającego przy Ambasadzie RP w Tokio. Wykładów wysłuchało ok. 80 Japończyków zainteresowanych problematyką polską.
o. pj (KAI Tokio) / Tokio


[PR]
# by NaszDomJaponski | 2016-12-16 00:33 | Comments(0)

Czy dotrze do naszej duszy najważniejsze

f0340134_09072367.jpg

Jadę właśnie na drugi koniec Polski, do Gdyni, a przecież dzisiaj wszystkie drogi
prowadzą na poludnie, do Krakowa, do Łagiewnickiego sanktuarium Miłosierdzia
Bożego. Jadę jednak w tym samym celu co udajacy sie do Łagiewnik. Chodzi o
Chrystusa, Króla Polski. Co powiedzieć w homilii w tym historycznym momencie?

Trzeba choć jednym zdaniem nawiązać do kończącego się właśnie jubileuszu 1050
lat Chrztu Polski, choć w gruncie rzeczy można mówić w tym wypadku o
uroczystościach millenijnych, bo przeciez nazajutrz po chrzcie Mieszka jego poddani
nie stali sie atomatycznie chrzescijanami, ale musiało upłynąć spor czasu aż to się stało.

Wspomnę pewnie też już nie księcia, ale księdza, kardynała, a wówczas już nawet
papieża Jan Paweł II ktory modlił się podczas pamietnej pielgrzymki do kraju, na
Placu Zwyciestwa, w Warszawie, w niedzielę Zeslania Ducha Swietego: „Niech zstąpi
Twój Duch i niech przemieni oblicze ziemi”i dodal wowczas papież znamienne:
„ tej ziemi”.Wtedy też, pojawiły sie po raz pierwszy oklaski, ktorych dotad na
uroczystościach kościelnych nie praktykowano. Staly się one ważnym elementem
dialogu i porozumienia , pomiędzy papieżem a masą modlących się razem z nim
Polaków. Intensywność oklasków świadczyła o tym, jakie myśli z jego przemówienia
najbardziej trafiły do ich duszy. Oklaskami mogli też sami przemowic i jasno dac
wyraz temu co czuja.

Zarówno to spotkanie, jak i cała pielgrzymka , stały się pomocą aby przekroczyć próg
nowych czasów , które się wówczas zaczynały. Zobaczyliśmy wtedy z taką
wyrazistością , że Chrystus nie tylko nie umarł, jak chciała tego partyjna propaganda,
ale że żyje w duszach Polaków, bo głęboko jest w nich zakorzeniona wiara i że ta
wiara nie tylko kiedyś kształtowała naszą historię, ale że kształtuje ją również i dzisiaj.
Świadczyło o tym właśnie to spotkanie, na Placu Zwyciestwa, z wysokim krzyżem i
ołtarzem, z biskupami i księżmi, tysiącami ludzi i papieżem Polakiem. Odbywało się
właśnie „bierzmowanie narodu polskiego”.

Zaraz potem przyszła Solidarność, Stan Wojenny, nowa niepodległość, upadł mur
berliński, nastapiło wycofanie wojsk rosyjskich z Polski... Tyle się mówiło wówczas,
a pomimo to wiele spraw się nie przebiło na forum debaty publicznej. Tyloma mało
ważnymi sprawami blokowano sprawom ważnym, aby nie zaistnialy medialnie...
Wybór nowego prezydenta w tym roku i wyniki wyborów do Sejmu przyspieszyły
bieg spraw politycznych i społecznych. Czy nowy próg dziejowy w ten sposób
został pokonany? Nie wiem. Może właśnie teraz on się dokonuje, gdy wyraźny
kryzys przeżywa Unia Europejska, a my mamy z nią integracyjne kłopoty. Nie bez
wpływu jest również „hybrydowa trzecia wojna światowa”, szczególnie ta której
płomień widoczny jest na Bliskim Wschodzie. Tym bardziej , że jej reperkusje są
coraz bardziej odczuwalne na kontynencie europejskim, pogłębiając strach przed
terroryzmem i mnożąc kłopoty z wielką falą uchodźców, którzy nieustannie tutaj się
kieruja szukając azylu tam gdzie jest jeszcze na świecie pokój i trochę dobrobytu.
W tym kontekście politycznym i kulturowym pełni swoją misję Kościół w Polsce i dla
niego ten czas jest również nowy, choć jeszcze nie wiadomo jak można bardziej
wyraziście opisać tę nowość . Ona sie nieustannie tworzy i nieustannie podlega
ewolucji. W każdym razie, o sielance nie można mówić, chociaż jest ona zawsze
ukryta tęsknotą i jednocześnie zupełnie realną pokusą.

Problemy duszpasterskie Kościoła w naszym kraju są olbrzymie. Jednym z nich
jest wciąż jeszcze pewien klerykalizm, który deformuje front wspólnego działania z
laikatem. Trzeba jednak przyznać, że zmiany na lepsze są wyraźnie widoczne, przy
czym, rośnie też przekonanie, że alternatywą nie jest i nie może być uprawiana na
laicką modłę demokracja.

W kontekst współpracy z laikatem bardzo dobrze się wpisała się inicjatywa
Konferencji Episkopatu Polski, która podjęła sie systematycznego dialogu,
poprzez specjalnie powołaną do tego celu komisję z bp. Czają na czele, ze
świeckimi przedstawicielami tzw. „ruchów intronizacyjnych”, które początkowo
były ostro krytykowane i często nawet ośmieszane z powodu ich „dziwnej”
pobożności.

Dzisiaj natomiast, wynikiem ich współpracy jest uroczystość która odbywa się
właśnie w Łagiewnikach i trzeba przyznać , że rola świeckich nie sprowadza się
tylko do wzbogacenia ornamentyki tego przedsięwzięcia, ale dotyczy jego istoty,
a wiec również warstwy doktrynalnej i duszpasterskiej. W Łagiewnikach, na
jubileuszowej, millenijnej uroczystosci zwiazanej z Chrztem Polski i jako
uroczyste zakonczenie Roku Milosierdzia, w sanktuarium Milosierdzia Bozego,
zebrali się razem, biskupi polscy, przedstawiciele polskich władz pańwowych,
na czele z prezydentem, Andrzejem Dudą, oraz tysiace Polaków
reprezentujących cały kraj i „wszystko co Polskę stanowi” o podejmują uroczysty
akt przyjęcia Chrystusa, jako Pana i Króla Polski.

Nie chodziło w tym wypadku o publiczne wyznanie wiary w tę prawdę, ale o jej
prawomocne, uroczyste i zobowiazujące uznanie, przyjmując solennie Chrystusa
nasze fundamentalnym odniesieniem moralnym, we wszystkich sprawach, które
dotyczą losów naszego kraju. Byłoby zupełnym nieporozumieniem traktowanie tego
aktu, jako przyznanie przez nas Panu Jezusowi jakiegos nowego tytułu czy
nadania honoru. Wprost przeciwnie, to my prosimy o ten honor, bo czujemy się
zagrożeni zarowno przez własne grzechy , jak i zagrożenia świata w którym żyjemy.
Traktujemy ten akt jako zawierzenie się miłosierdziu Bożemu, prosząc Zbawiciela
całego świata i „Pana panujących” , aby nam przewodził w naszej pielgrzymce
dziejowej i właśnie dlatego wiążemy się z Nim specjalnym aktem, którym uznajemy
Jego, Króla Wszechświata, aby był w szczególny sposób Królem Polski.

Trzeba przyznać, że jest to wydarzenie zupełnie wyjątkowe w dzisiejszej kulturowej
rzeczywistości świata w którym żyjemy. Zupelnie to nie pasuje trendów naszej
globalnej cywilizacji, która nieustannie i nieraz bardzo agresywnie promuje tendencje
dalszego laicyzowania życia publicznego i prywatnego.

Jest to zatem pewien bardzo wyrazisty znak i jako taki bedzie niewątpliwie
krytykowany i wyśmiewany. Zresztą już się zaczęło jątrzenie i już pojawiły sie
pierwsze szyderstwa. Scenariusz kulturowej poprawności został jednak
zakwestionowany i to znów w sposób, któremu trudno sie przeciwstawić, bo nie
sa to teoretyczne dywagacje, ale namacalne, żywe fakty, związane z żywymi
osobami, podobnie jak miało to miejsce w przypadku pielgrzymki papieża
Jana Pawla II o Polski i jego modlitwy z Kościołem polskim o to aby Duch Święty
„przemienił oblicze tej ziemi”.

Czy zatem uznac dzisiejszy akt przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana Polski za
jeden z symptomów tej przemiany? Z całą pewnością tak należy patrzeć na
to wydarzenie. Jest to kolejny krok, naszej millenijnej juz pielgrzymki wiary.
A jakie będą następne kroki i czy to co się dzisiaj dopełniło w Łagiewnikach
będzie nowym etapem ? Zależeć to będzie od naszej wytrwałości i uczciwości
wiary. Zależeć będzie, czy dochowamy wierności Chrystusowi Ewangelii, czy
będzie to Chrystus „genetycznie zmodyfikowany” przez współczesną kulturę,
która relatywizuje wartości, stawiając na „otwartość” i „nowoczesność” i jako
reakcję generując również fundamentalizm. Niezwykle istotną jest zatem rzeczą,
żeby to nie był Chrystus naszych upodobań i naszej wygody, czy też Chrystus
naszych fobii i ambicji narodowych.

Mówiąc zaś jeszcze bardziej po prostu, bardzo ważne jest czy dotrze do naszej
duszy to co najważniejsze w wierze chrześcijańskiej , o czym Chrystus wielokrotnie
mówił, w szczególny sposób dając temu wyraz podczas Ostatniej Wieczerzy,
kiedy jako Arcykapłan Nowego Przymierza modlił sie o to aby Jego uczniowie:
„ byli jedno, tak jak On i Ojciec stanowią jedność.” Po tym bowiem poznają wszyscy,
że są to Jego uczniowie , „iż będą się wzajmnie miłowali” Czy zdajemy sobie
sprawę, że to nauczanie i ta modlitwa obecna jest w każdej Mszy św. Jako jej
część integralna?

Piszę o tym, bo w każdej sytuacji najważniejsza jest prawda i uczciwe z nią
obcowanie. Stosuje sie to również do Łagiewnickiego przymierza z Chrystusem
Królem Polski. Esencję Jego nauczania i Jego misji mesjańskiej stanowią miłość
i pojednanie. Są to zasadnicze rysy Jego osobowości i Jego posłannictwa.
Stanowią one zatem również nasze niezmienne kryterium autentyczności
chrześcijańskiej, a co za tym idzie, także autentyczności aktu który uroczyście
dzisiaj został dokonany i tego, czy głęboka i wzniosła mistyka tego aktu nie
stanie się mistyfikacją.

Zygmunt Kwiatkowski SJ

[PR]
# by NaszDomJaponski | 2016-11-21 09:14 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Zamknięcie Roku Świętego przy relikwiach polskich świętych

f0340134_19193660.jpg
W Japonii zamknięcie Roku Miłosierdzia odbyło się w obecności relikwii świętych Polaków
– Jana Pawła II i Faustyny Kowalskiej. Na uroczystość do tokijskiej katedry przybyły
rzesze katolików z całego kraju, reprezentujących różne narodowości. Liturgii
przewodniczyli miejscowy arcybiskup Peter Takeo Okada oraz nuncjusz apostolski w
Japonii abp Joseph Chennoth.
f0340134_19204542.jpg

W czasie Mszy wieńczącej obchody jubileuszowe udzielono specjalnego
błogosławieństwa obecnym tam dzieciom. Za przyczyną dwojga świętych modlono się
też o miłosierdzie dla Japonii i o nowy zapał ewangelizacyjny w tym kraju. Jan Paweł II
jest jedynym papieżem, który odwiedził dotychczas Japonię, gdzie chrześcijanie stanowią
zaledwie 0,5 proc. mieszkańców. Nazywał ich swoją małą trzódką.
f0340134_19221865.jpg
Relikwie polskich świętych peregrynują po diecezjach i kościołach Kraju Kwitnącej Wiśni
od kilku miesięcy. Są one darem archidiecezji krakowskiej oraz sióstr Matki Bożej
Miłosierdzia dla Kościoła w Japonii.
RV / Tokio

f0340134_19224320.jpg

[PR]
# by NaszDomJaponski | 2016-11-15 19:23 | Comments(0)

Na misjach w Papui Nowej Gwinei

f0340134_14354772.jpg
Wywiad z misjonarzem w Papui Nowej Gwinei ks. Jarosławem Wiśniewskim

1. Jak Ksiadz trafił do Papui i dlaczego akurat do takiej innej od naszej kultury?
Jakis czas pracowalem na Kamczatce niedaleko Alaski na granicy rosyjsko-amerykanskiej.
Biskup syberyjski, ktory obecnie jest biskupem w Elku poprosil bym zarejestrowal na
Kamczatce od zera nowa parafia pod wezwaniem sw. Tereski z Lisieux, patronki
misjonarzy. Byla chora na gruzlice i to przeszkodzilo jej wyjechac do Wietnamu dokad
sie zglaszala ale ogloszono ja patronka misji za jej gotowosc pojscia na "najodleglejsze
wyspy". Tak sie wyrazila w swoim dzienniczku "Dzieje duszy".

Zarazila mnie tym pragnieniem, wiec gdy tylko Rosjanie cofneli mi karte stalego
pobytu a Biskupowi Mazurowi zabrali wize obaj znalezlismy sie w bardzo trudnej
moralnie sytuacji. Biskup wspiera jak moze misje w Rosji posylajac swoich
wychowankow z elckiego seminarium do pracy w swej dawnej diecezji, a ja
natomiast po starej znajomosci otrzymalem od Biskupa Mazura kontakt do Papui,
bo to on sie widzial z papuaskim biskupem poszukujacym w Polsce ksiezy. Dal
sluchawke temu biskupowi, wykrecil moj numer, pogadalismy troszke i tak to sie
zaczelo. Byl rok2013

2. Czy wśród nich są katolicy od urodzenia?, czy nawraca ich ksiądz z innych wierzeń?

Bardzo wielu Papuasow z mojej parafii deklaruje, ze sa katolikami od dziecka, bo
pierwszy misjonarz przyjechal do mojej parafii w 1927-m roku a wiec niemal 90 lat
temu. Pewna jednak liczba katolikow trafila w rece agresywnie do nas nastawionych
Adwentystow, ktorzy klamstwem i podstepem nawracaja katolikow na swoje bledy...
totez moje zadanie polega na tym, zeby te klamstwa Adwentystow zostaly
uswiadomione i by czesc katolikow wrocila na lono kosciola. Niektorzy sie
krepuja pozostawic swe wspolnoty. Taka sobie proba miesni od ponad 2 lat trwa...

3. W jakich szkołach uczą się dzieci i jakie szkoły sa obligatoryjne?

Jestem w Papui od ponad dwu lat ale jeszcze nie znam dokladnie wszystkich przepisow
z oficjalnych jednak danych wynika, ze 25% dzieci nie uczeszcza do szkoly, a rodzice
nie sa za to pociagani do odpowiedzialnosci. 50% doroslych sa nadal analfabetami i
jest to najprawdopodobniej najwyższy wskaźnik na swiecie. Szkoly średnie, a raczej
gimnazja, które tu trwają od 3 do 8 klasy mają dość gęstą sieć i w miarę ładne budynki,
ale wiele z nich wymaga pilnych remontów.
Nauczyciele nie traktuja poważnie swoich obowiązków. Nagminne są nieobecnosci
po kilka dni czy tygodni bez konsekwencji dyscyplinarnych. Zdarza sie, ze nauczyciel,
który zmienił miejsce zamieszkania i od lat nie pracuje w zawodzie nadal otrzymuje
zapłatę. Bałagan w tej dziedzinie jest niesamowity. W szkołach bardzo często nie
ma elektryczności, nie ma tez zwykle okien, bo klimat tego nie wymaga. Niestety
bywalem świadkiem kar fizycznych wymierzanych bez skrepowania pałką publicznie
przez nauczyciela. Fundusze szkolne są bardzo często zawłaszczane przez dyrekcję
lub komitet rodzicielski. Zdarzają się przypadki, że szkoła otrzymuje od jakiejs
organizacji charytatywnej telewizor, komputer, motorówkę lub samochód, a
dyrektor zabiera to do domu na prywatny użytek.

4. Jakie obowiązują tu zasady i zakazy w życiu codziennym? Czy istnieje coś w
rodzaju savoir vivre?

Ryż jada się rekami, a zamiast talerzy używa się tu liści bananowych. W relacjach
z nauczycielami przyjęło się do nich zwracac per “mister” co oznacza, że dany
człowiek jest nauczycielem. Do dobrego tonu należy, by mężczyźni siadali do
posiłku tylko w gronie mężczyzn, a kobiety w gronie kobiet. Nawet dziewczęta
z chłopcami rzadko jadają wspólnie. Pierwszeństwo oczywiście we wszystkim
mają mężczyźni i chłopcy.
Gdy się je to tylko lepszym gosciom daje sie talerz a reszta jada z liścia lub z
dużej miski. Na wielkich uroczystościach do jednej miski składa się jedzenie dla
konkretnego zespołu czy wioski i oni te ziemniaki, mięso czy ryż jedzą w kucki
siedząc w krzakach.

5. Czy Papuasi mają świętych i błogosławionych?

Bardzo szanowany w Papui jest Piotr Channel, misjonarz Marysta zabity w okolicach
Fidzi i Wysp Salomona za to, że wystawił na pośmiewisko jednego z miejscowych
wodzów. On jak rownież błogoslawiony Jan Mazzuconi mimo, ze pochodzą z Europy
uważani są za świętych patronów Oceanii. Z samej Papui pochodzi Piotr Torot
katecheta zabity przez żołnierzy japońskich zastrzykiem z trucizny za to, ze wbrew
zakazowi okupantów prowadził katechezy, chrzcił dzieci i asystował przy zawieraniu
sakramentalych związków małżeńskich, które wnosił do ksiąg parafialnych mimo, że
księża byli internowani. Główny powód męczeństwa to śmiała obrona świętości
małżeństwa podczas gdy Japonczycy promowali poligamię wśród tubylców, Piotr
się jej sprzeciwiał. To piękna postać. Miał zaledwie 33 lata. Beatyfikował go w
1995-m roku Jan Pawel II podczas odwiedzin w tym kraju.

6. Czym dzieci lubią się najczęściej i najbardziej zajmować?

Najpopularniejsza w Papui jest piłka nożna ale również rugby.
Dziewczeta lubia futbol tak samo jak chłopcy, ale z różnych powodów w mej parafii
grają raczej w siatkówkę. Co ciekawe gdy jest ulewa nie przestają grać. Inną
ciekawostką jest, ze grają najcześciej boso.
Bawią się kamykami tak jak ja w dzieciństwie. Przypuszczam, że to przywędrowało
z Europy. Lubią godzinami siedzieć w morzu czasem bez powodu, ale często dla
zbierania małży morskich, które są jadalne. W niektorych okolicach są jadalne
słodkie trawy morskie. Zabawą chłopców jest nurkowanie w poszukiwaniu ryby.
Starsi chłopcy potrafia upolować żółwia. Dobra, ale niebezpieczna zabawa to włażenie
na kokosowe drzewa, które czasem mają po 10 m wysokości. Dzieci z klasy 5-8
potrafią zbudowac drewniany szalas w ciagu jednego dnia i mozna w nim jakis
czas mieszkać. Tak z pomoca dzieci powstała bambusowa kaplica Jana Pawla II
w jednej z moich wiosek o nazwie Meto. Owszem starsi nadzorowali, ale materiał
z buszu przyniosły dzieci. One też ustawiły konstrukcje z użyciem minimalnej
ilości gwoździ. W środku kaplicy może sie zmieścić 50-100 ludzi.

7. Z czego zyją tubylcy i co jest wyznacznikiem ich bogactwa?

Tubylcy-wiesniacy stanowia 85-90% mieszkancow kraju. O ich zamoznosci
świadczy najczęściej ilość żon. Wójt naszej gminy ma na przyklad 4, ale w
innych okolicach zdarzaja sie przypadki posiadania 8 żon i wszystkie są ze
sobą bardzo skłócone tak, że mąż stara się dla każdej o oddzielny dom, bywa że
mieszkają w różnych wioskach.
Innym wyznacznikiem jest posiadanie motorówki. Poniewaz duży procent
Papuasow to wyspiarze bardzo ważne jest posiadanie dużej łodzi lub najlepiej
motorówki. Najczęściej jest jedna motorówka na całą wieś i wszyscy się zrzucają,
by czasem na niej poplynac do miasta. Ten kto ma klucz od silnika uwaąa sie za
bogacza. Mimo, ze w papuaskich wioskach jest silne poczucie pokrewienstwa i
niemal komunizm to jednak szefowie czy wodzowie wiosek manewrują wioskową
własnością tak, żeby wspólne przedmioty stały na jego podwórku lub u jego
krewnych. Bogaci ludzie starają się migrować do miast, ale ze swych dochodów
budują domy w rodzinnych wioskach, by zaimponować rodako. Mimo, że rzadko
w nich mieszkają to jednak lubią je mieć. Są to zwykłe domy z blachy podczas
gdy biedacy nadal budują z bambusu.
Bogaci robią też większe zapasy. Zawsze mają trochę benzyny i generator
prądu oraz ryż na zapas, podczas gdy biedacy jedzą głównie banany z lasu.

8. Jakie choroby nękają tubylców, a jakie dotknęły księdza?

Najczęściej choruje się na malarię, którą nie zawsze zgłasza się do szpitala.
Nieleczona malaria powoduje zaburzenia psychiczne lub częściowy paraliż.
Bywa, że malaria nakłada się na gruźlicę i lekarz ma wielką lamigłówkę co i jak
leczyć. Jakość medycyny jest bardzo niska. Owszem niedawno przeżyłem malarię.
Gorączka na przemian z drgawkami chłodu.
Nikomu tego nie życzę. Jeśli jest lekarstwo po tygodniu wszystko wraca do normy.
Państwo wspólnie z masońskim Rotary Club propagują spanie w siatkach, ale te
siatki plastykowe szybko pękają i ich skuteczność się zmniejsza. Ja mam dwie
w domu i jeszcze na sen zakładam skarpety, śpię w ubraniu by od komarów się
bronić, jem profilaktyczne leki, ale jak widać wszystko na nic. Jak się mieszka w
tropiku to malaria czym predzej cie capnie. Inne schorzenie to cukrzyca. Mozna
spotkac ludzi ze stygmatami rak i nóg. Niestety są rownież przypadki trądu.
Chorzy nie zawsze są izolowani. W mojej parafii jest dwóch chorych staruszka
Franciszka i średniego wieku mężczyzna o imieniu Herman. Od czasu do czasu
udzielam im komunii i namaszczenia. Staram się nie dotykać ich ran, bo wtedy
sam stałbym się nosicielem. W naszych czasach można leczyć trąd, ale te dwa
opisane przypadki to cos dla mnie niezrozumialego. Rodzina czeka ze Franciszka
sama umrze, a Herman poniewaz kiedys w mlodosci zabil czlowieka uznal, ze
to kara Boska i liczy tylko na cud, a na lekarzy raczej nie. Mimo, ze sa tu upaly
byle deszczyk powoduje zaziebienia. 50% dzieci jest niedozywionych, a 40%
kobiet choruje na anemie

9. Czym jest misja na tych wyspach dla Ksiedza, jak je może Ksiadz zatytułować?

To sa “swinskie misje”. Podobnie jak w Indonezji czy Indochinach swinie sa
udomowione i kochane zwlaszcza przez dzieci. Tak jak kotki i pieski dostają imiona,
rzadko kiedy maja zagrody. Najczesciej zywia sie same na plazy roznymi wodoroslami
lub w buszu, ale na nocleg każda swinia wie gdzie ma wrocic. Narodziny dziecka,
ślub czy pogrzeb nie może sie obyc bez swinskiego miesa. Gdy ktos popelni
przestepstwo to wioskowy sąd wyznacza ile świń kompensacji ma wyplacic
zbrodniarz poszkodowanemu. Gdy biskup ma we wsi bierzmowanie albo swiecenia
kaplanskie to rowniez otrzyma w podarunku jedna lub kilka swin.
Wiec sa to swinskie misje w sensie doslownym. Jesli w przenosni to “podlozenie swini”
czyli klamstwo i oszustwo, a nawet zdrada malzenska wprawiaja w podziw
spolecznosc i taki woskowy huligan, ktory ma sumienie zapaprane wielu
zbrodniami paradoksalnie respektowany jest niemalze jak heros, co zreszta
dostrzeglem rowniez w Rosji. Pomimo wielkich odleglosci komunizm i papuaski
system trybalny-plemienny maja wiele cech wspolnych. Kradziez czy cudzolostwo
i tu i tam “schodza z rak”. Rosjanie takie karykatury nazywaja “wor w zakonie”
czyli “przestepca chroniony”.
Cos w rodzaju “swiadka koronnego”. Nic z takim typem nie mozesz zrobic.
Wielu z nich ma aspiracje polityczne I teraz widac jasno czemu te dwa
“bogate w surowce” kraje jak Rosja czy Papua żyją na skraju nedzy. No bo tak są
rzadzone. Ambasador francuski hrabia Custine rezydujacy wiele lat w Petersburgu
w 18-m wieku o Rosjanach powiedzial, ze sa “piekni jak anioly i brudni jak diably”.
Cos podobnego moglbym powiedziec o Papuasach, ale w tajemnicy, bo by im sie
pewnie to porownanie z Rosja nie spodobalo.

10. Jakie chwile zwątpienia przychodzą, jeśli takowe sa w ogóle i jak sobie
Ksiadz z nimi radzi?

Zwatpień jest wiele jak się jest poza czyli na urlopie. Jak sie jest wewnatrz misji to
wszystko sie wydaje zwykle, nawet egzotyka po roku czasu calkowicie znika. Myslisz
sobie: “oni sa tacy sami jak ja – jeśli im starcza sil by zyc to i mi wystarczy w tych
samych warunkach”.
Ostatnia moja mania przesladowcza jest taka, ze moga mnie zabic znienacka.
Tacy sa tutejsi alkoholicy. Gdy trzezwi jak baranki, gdy pijani rodzonego brata
potna na kawalki.
Czasem wydaje mi sie, ze moge utonac w morzu, bo motorowki sie psuja a tzw.
“skiperzy” sa czesto amatorami. Dwa lata temu lodka kaplana z 5 pasazerami
utonela i uratowaly sie tylko 3 osoby. Kaplan i starosta parafii zmarli. Duzo mam
tych wyjazdow na motorowce a miedzy Bozym Narodzeniem i Wielkanoca zawsze
bywaja sztormy. Boje sie wiec, nie robie z siebie bohatera, ale co robic.
Przeciez nie zostawie ludzi bez Mszy Wielkanocnej. Nie moge siedziec w domu na
Boze Narodzenie. W te dwie uroczystosci w ciagu doby robie 10 nabozenstw w
roznych sub-parafiach czyli kosciolach filialnych i kazdy z nich na innej wysepce.
To taki “najczarniejszy scenariusz” i misyjne rozterki. Wtedy gdy wiekszosc ludzi
swietuje dla mnie to czas rozterek i utrapien.
Najuroczystsza bywa ta ostatnia Msza gdy juz wiem, ze nic sie nie stalo i cala
parafia otrzymala od Proboszcza to co sie jej nalezalo.


[PR]
# by NaszDomJaponski | 2016-10-23 15:13 | Information | Comments(0)

Polonia w Japonii o Janie Pawle II

f0340134_15401320.jpg

O uniwersalności i aktualności nauki Jana Pawła II w czasach współczesnych
mówił w ambasadzie RP w Tokio o. prof. dr hab. Jarosław Kupczak, który
12 maja 2016 spotkał się z japońską polonią. Ojciec Profesor, który jest
Dyrektorem Ośrodka Badań nad Myślą Jana Pawła II na Uniwersytecie Papieskim
Jana Pawła II w Krakowie, przypomniał, że polski papież był inicjatorem
organizowanych co dwa lata od 1986 roku Światowych Dni Młodzieży,
które w 2016 roku organizowane są w Krakowie. Jan Paweł II mówił do
młodych: „Wy jesteście przyszłością świata, wy jesteście nadzieją Kościoła.
Wy jesteście moją nadzieją”. Potrafił przyciągnąć uwagę młodych ludzi z
całego świata odwołując się do wartości zawartych w Dekalogu. Zachęcał,
aby młodzi ludzie te wartości zachowywali, a oni tłumnie przyjeżdżali z
całego świata na Dni Młodzieży, żeby posłuchać jego nauki.

Myśl Jana Pawła II oraz jego duchowy dorobek są żywo obecne w Polsce
do dziś. Ojciec Profesor zwrócił uwagę, że w kraju działa wiele ośrodków
badań nad nauką tego wielkiego Polaka, który został świętym kościoła katolickiego.
Ośrodkiem działającym najdłużej jest Instytut Jana Pawła II na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie, założony w 1982 roku przez przyjaciela
polskiego Papieża, księdza Tadeusza Stycznia. W czasie pontyfikatu Jana Pawła II
Instytut współpracował ze środowiskami naukowymi z różnych krajów.
Miał szerokie kontakty międzynarodowe, m.in z włoskim filozofem i politykiem
Rocco Buttiglione.

Sam o. Kupczak reprezentuje działający na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie
Ośrodek Badań nad Myślą Jana Pawła II, którego ważnym dokonaniem – oprócz
organizacji wykładów i konferencji - jest publikacja serii naukowej Studia nad
Myślą Jana Pawła II; liczy ona już blisko dwadzieścia tomów. Innymi ważnymi
krakowskimi instytucjami, które troszczą się o dziedzictwo Jana Pawła II są
Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” w krakowskich Łagiewnikach oraz
Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II, którego jednym z ważnych,
kończonych właśnie projektów jest opracowanie, digitalizacja i publikacja zasobów
krakowskiego archiwum Karola Wojtyły.

Inną ważną instytucją, o której należy wspomnieć, jest powołane do życia przez
prezydenta Lecha Kaczyńskiego Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie,
które w sposób niezwykle twórczy łączy akademicką refleksję nad dziedzictwem
polskiego Papieża z troską o praktyczne inicjatywy społeczne skierowane do
bardzo różnych środowisk.

Mówiąc o ponadczasowym i uniwersalnym dorobku Jana Pawła II Ojciec Profesor
podkreślił, że tego wielkiego myśliciela cechowała równocześnie tradycyjna i
zwyczajna pobożność, która wyrażała się w codziennej, pełnej refleksji modlitwie i
odmawianiu Różańca.

f0340134_15404468.jpg

Na spotkanie z o. prof. Krupczakiem przybyło około 20 osób, w tym przedstawiciele
pracującego w Japonii duchowieństwa i odwiedząjący Kraj Kwitnącej Wiśni ojcowie
saletyni z Krakowa. Polonijny duszpasterz o. Paweł Janociński OP wspominał spotkanie
z Janem Pawłem II, a właściwie biskupem Karolem Wojtyłą. Spotkał go kiedy
organizował rekolekcje charyzmatyczne dla młodzieży akademickiej w Krakowie.
W tym czasie była to zupełna nowość w Kościele. Był pod wrażeniem jego osobowości
i głębokiej religijności. Przyszły święty pomimo wielu zajęć zaszczycił wszystkich
swoją obecnością na rekolekcjach. O. Paweł pamięta jego otwarcie na ludzi i
na nowe inicjatywy pomimo fizycznego zmęczenia. Duszpasterz polonijny
wspominał słowa biskupa Wojtyły, że pasterz powinien poświęcać się całkowicie
swojej posłudze. Przyznał, że te słowa stały się dla niego wyznacznikiem pracy
misyjnej w Japonii.

Siostra Klaudiusza ze zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej w Tokio, która
pracuje w liceum Św. Józefa w Jokohamie zauważyła, że Japończycy interesują się
dorobkiem Jana Pawła II. Katsuyuki Shimizu, dyrektor liceum, w którym siostra
uczy wprowadzenia do chrześcijaństwa, pracował w obsłudzie pielgrzymki polskiego
Papieża podczas jego wizyty w Japonii w lutym 1981 roku. Jako woluntariusz,
obecny pan dyrektor, opiekował się ponadto chorym bratem Zenonem Żebrowskim.
Sam jest katolikiem i zaproponował, że opowie uczennicom liceum o swoich
doświadczeniach oraz wrażeniach z pracy przy wizycie polskiego Papieża.
Uczennice przygotowały pytania, w których interesowały się tym jaki wpływ
wywarły słowa Jana Pawła II na jego życie, jak wyglądała wówczas Japonia i
czy coś się od tamtej pory zmieniło.

W drugiej klasie liceum uczennice liceum św. Józefa jadą do Nagasaki na
wycieczkę szkolną przebiegającą pod hasłem „Apel o pokój”. Przed wyjazdem
oglądają film „Kono ko-wo nokoshite”, oparty na książce doktora Takashi Nagai,
który przeżył wybuch bomby atomowej w Nagasaki. Film zawiera fragmenty
filmów dokumentalnych z wybuchu bomby. Pokazany jest w nim odczytany
przez polskiego Papieża po japońsku apel o pokój. Apelowi i jego znaczeniu
poświęcona jest cała lekcja.

Proboszcz kościoła św. Franciszka Ksawerego w Jokohamie o. Adam Kurzak SchP
przypomniał, że wystawiane obecnie w kościołach całej Japonii relikwie św. Faustyny
i św. Jana Pawła II w dniach 12-25 wrześniu 2016 będą wystawione w jego parafii.
Uroczystą Mszę Świętą 19 września celebrował będzie biskup Jokohamy Rafael
Masahiro Umemura. Z kolei 25 września po Mszy Świętej, celebrowanej przez
nuncjusza Stolicy Apostolskiej w Japonii arc. Józefa Chennoth, odbędzie się przy
kościele dzień polski, w który zaprezentowana zostanie polska kuchnia i muzyka.
Dzieci będą miały okazję wziąć udział w quizie o Polsce.

Autorka niniejszego artykułu wspomniała o uniwersalności apelu Jana Pawła II o
pokój na świecie. Zauważyła, że Papież był przeciwny rozpoczynaniu wojny w Iraku.
Wojna nie tylko nie przyniosła-według niej -pokoju w regionie, ale doprowadziła do
nasienia konfliktu, który ciągnie się do chwili obecnej i którego ofiarami są chrześcijanie.
Zwróciła również uwagę na ogromny wkład o. Maksymiliana Kolbe w system opieki
społecznej w Japonii. Po wybuchu 9 sierpnia 1945 roku bomby atomowej w Nagasaki,
mianowany przed wojną przez o. Maksymiliana jego następcą w Japonii, polski
franciszkanin o. Mieczysław M. Mirochna wraz z innymi zakonnikami z Polski,
zaopiekowali się pozostałymi po wybuchu sierotami i założyli sierociniec, aby dzieci
znalażły w nim schronienie.

8 grudnia 1949 roku o. Mirochna powołał do życia żeńskie zgromadzenia Sióstr
Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Nagasaki. Siostry z kolei w 1961 roku
założyły Ogród Chwały Bożej (Misakae-no sono) pierwszy w Japonii ośrodek opieki
nad dziećmi niepełnosprawnymi. Później powstały przy ich zgromadzeniu również
inne ośrodki opieki nad najsłabszymi. Na początku lat 60 ośrodek odwiedził ówczesny
następca tronu i obecny cesarz Akihito. Ośrodek działa obecnie w Konagai w mieście
Isahaya w prefekturze Nagasaki i jest finansowany przez władze prefekturalne.
Do pięciuset pacjentów i osób potrzebujących opieki zatrudnia pięćset osób personelu.
Przy Ogrodzie Chwały działa główna siedziba sióstr Rycerstwa Niepokalanej,
które pomagają w opiece nad pacjentami i potrzebującymi pomocy. Jedną z nich
jest jedyna misjonarka z Polski na wyspie Kyushu, siostra Kazimiera Szaniecka.

Dorota Hałasa Tokio. 30.05.16


[PR]
# by NaszDomJaponski | 2016-10-22 15:44 | Information | Comments(0)