<   2015年 10月 ( 23 )   > この月の画像一覧

Zmartwychwstanę

f0340134_22221233.jpg

skwitują moja śmierć zdawkowym – odszedł
ale ja wezmę ze sobą do grobu talizman Twojego imienia
nikomu nie wpadnie do głowy pójść za mną dalej
aniżeli przepisane zwyczajem złożenie wieńców pod pomnikiem krzyża
na przekór kondolencjom i stypie malowanej w pobożne wzory
zawołasz mnie moim imieniem nowym
a ja Ci odpowiem Twoim
tym które stanowi talizman życia

O. Zygmunt Kwiatkowski
Fot. Wacław Strobel

[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-31 22:23 | Fr.Zygmunt's Poem | Comments(0)

KSIĘŻYC I MY


f0340134_10562564.jpg

księżyc wyszedł zza dachu
wielki i uroczysty jak biały indyk
gmach nie odbiera mu chwały
jest jeszcze w budowie
ciemny niepozorny i cichy
ale na ulicy świateł jest mnóstwo
i całe miasto w nich błyszczy
dlatego na księżyc nikt nie patrzy
bo nikt go tam nie widzi
sądzę jednak
że stratny jest na tym nie on
ale raczej my wszyscy

O. Zygmunt Kwiatkowski
Fot. Adam Takahashi


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-30 10:59 | Fr.Zygmunt's Poem | Comments(0)

Okno

f0340134_10355540.jpg

Okno w dachu mansardy, w której mieści się domowa kaplica sztokholmskich jezuitów od rana jest
w niebieskim kolorze. Całe wypełnione jest słońcem, ale słońca nie widać, bo w Szwecji jesienią pada
ono inaczej niż w Syrii, zbyt ukośnie.

W klasztornej ciszy słychać płacz dziecka, ale szybko je ucisza mały Antony i jego cioteczny brat Elio,
aby starsi nie musieli przerywać ich rekolekcyjnego rozmyślania. Obaj przyjechali z ich mamami,
które już są po egzaminach z języka szwedzkiego i za kilka dni rozpoczną praktykę lekarska w szpitalu,
daleko na północy kraju, gdzie podobno stada reniferów jeszcze chodzą sobie swobodnie.

Przybyli tutaj, z całą prawie rodziną. Wydali wszystkie pieniądze jakie posiadali na opłacenie
przemytników, aby mogli uciec z wojennego pożaru. Teraz już są bezpieczni. Już są otoczeni
europejskim porządkiem, już mówią po szwedzku, chodzą do wieloetnicznej szkoły i dobrze sobie
w niej radzą.
f0340134_10414924.jpg
Antony i Elio już mają nowe koleżanki i nowych kolegów. Mają wszystko co potrzebne jest do
szczęścia, ale oni się nie cieszą. Sami nie wiedzą dlaczego, bo przecież ci którzy zostali w Syrii,
zazdroszczą im Szwecji. Chcieliby być na ich miejscu. Nie patrzeć ze strachem na niebo, czy im
pocisk nie spadnie, nie nasłuchiwać ciągle czy strzelanina jest jeszcze daleko i nie czekać godzinami
na minutę, która się tak nieskończenie powoli ciągnie, ze można skonać.

Antony i Elio dopiero tutaj w Szwecji odkryli prawdę o niebieskości nieba. Tutaj jest ona inna i inne
jest słońce. Inne są ich układy z zenitem i horyzontem. I to jest właśnie przyczyna, dla której tak
ciężko jest się im odnaleźć w tym kraju, gdzie „mają wszystko co trzeba”.

O. Zygmunt Kwiatkowski

[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-30 10:36 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Trzy pustynie

f0340134_10125714.jpg
Sa trzy pustynie, trzy pragnienia ale Zbawienie jest w Jednym i Jedynym. Jest pustynia materialna,
z piasku i kamieni i jest związane z nią pragnienie wody, która jedynie potrafi odmienić twardy
pustynny los, czyli nieuchronność śmierci, która nadchodzi w piekielnych płomieniach gorąca.

f0340134_10164826.jpg
Jest pustynia psychiczna, pustynia wypędzonych, samotnych, odrzuconych, zaszczutych. Z tej pustyni
może uwolnić człowieka tylko psychoterapia kontaktu z drugą osobą i życzliwą grupą. Tylko powrót
do siedzib zamieszkałych przez ludzi i serdeczne przyjęcie z ich strony, które nie kończy się na
sentymentach, ale uczy praw i obowiązków, przyznaje rolę społeczną i strzeże ich intymności.

Jest wreszcie pustynia duchowa, czyli samo dno piekla o zdeformowanych ludzkich twarzach i
zepsutej nienawiścią duszy. Jest to straszne miejsce obrzydliwych, obślizgłych postaci o złych
uśmiechach i potwornej mocy. Całe zastępy bestii wyjących po nocy, żądnych zycia, ale nie znających
miłości, dlatego zamiast je pielęgnować i bronic, tropia je nieustannie i skaczą mu do gardla.

Depczą wszystkie jego przejawy, chłepczą jego żywą krew, karmia się jego niewinnością i zarażaja
trądem rozpaczy. Czaja się w ciemnościach jak węże, ryczą jak dzikie potwory, szukające
niezmordowanie coraz to świeżych ofiar. Występują tez dość często, gdy czas jest spokojny, pod
postycią niezwykle drapieżnych i zabójczo kąśliwych plastikowych lalek, w wydaniu żeńskim,
męskim i nijakim. Ubrane są one najczęściej w barwne fatałaszki, albo nieskazitelnie eleganckie
mundury, zaopatrzone w szarfy i medale, aby je splamić nagłym uśmiechem grozy, ukazując dlugie,
wampirze zęby. Stają się wówczas wielcy bohaterowie, kochankowie łagodni jak baranki,
dobrze ułożone panny i niewinne dzieciątka wilczymi bestiami o nienasyconej żadzy zabijania.
Pogrążaja siebie wraz z ich ofiarami w pogłębiającej się ciągle rozpaczy piekła.

Na tą pustynię nie ma rady. Nie można się z niej wydostać. Jest tylko ZBAWIENIE Miłosiernego Boga.
Tą pustynię może pokonac tylko KRZYŻ Chrystusa.

O. Zygmunt Kwiatkowski


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-30 10:08 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Nie dać się złu

f0340134_19074895.jpg
„Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie”.

Ile razy człowiek dał się zwieść fałszywej wolności, która zapiera się Boga, uważa Go za swojego
przeciwnika, gardzi Nim albo o Nim zapomina, jako czymś błahym, mało atrakcyjnym, przestarzałym,
niepotrzebnym, niewygodnym, a nawet szkodliwym. A potem dom ludzkiej nadziei szczęścia
stawał się pusty, życie pozbawione głębszej treści, relacje z ludźmi banalne i krótkotrwale…
Zabrakło „skrzydeł” które by ochranialy „pisklęta” przed drapieżnikami. Zabrakło opieki, która
pozwoliłaby „pisklętom” zdobyć dojrzałość i cieszyć się prawdziwą, dojrzałą wolnością, która nie
polega na kontestacji, ale afirmacji.

„Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” Najważniejsze zatem aby BYĆ Z BOGIEM. Kto jest z Nim,
ten ma WSZYSTKO. Taka jest kwintesencja naszej wiary. Taka jest istota życia, dająca nam
„pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował”. Nie ma bowiem takiej siły, która mogłaby
„nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

Nasza nadzieja w Miłości Boga. Nie ma nic większego, pewniejszego, piękniejszego. Nasza wiara
powinna być odpowiedzią na tę Miłość, ale kto z nas grzesznych jest do tego zdolny?!
Nie ma dla nas innej nadziei, jak wiara w Boże Miłosierdzie, którego symbolem jest krzyż i przebite
serce Jezusa.

Złu można dać się uwieść albo przez uzależnienie od jego śmiercionośnej "słodyczy", albo poprzez
obsesyjne dopatrywanie sie go zawsze i wszędzie, jak gdyby było ono bogiem. W jednym i drugim
przypadku oddala się człowiek od Boga.

Jezus nie kieruje się strachem, nie kieruje się też własnymi upodobaniami, ale ściśle we wszystkim
współdziała z Ojcem. Na tym powinno polegać nasze zawierzenie swojego życia Bogu, na tym polega
akt konsekracji i jego praktyka w powszednim życiu.

O. Zygmunt Kwiatkowski

Czwartek, 29 października 2015

(Rz 8,31b-39)
Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas
wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z
oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać
wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał,
siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?
Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest
napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien,
że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani
moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od
miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

(Łk 13,31-35)
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić.
Lecz On im odpowiedział: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję
uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w
drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz
proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci,
jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie.
Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w
imię Pańskie.


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-29 18:47 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Dżdżysty Październik

f0340134_13414614.jpg





dziś pod kopułą strzelistego nieba
zwiewnym stadem figur gołębich
po wczorajszym pożarze
po mojej nieudanej
strażackiej interwencji
kwiatami czeremchy
anielskim przypadkiem
ludzkich dobrych chęci
jarzębinowy modlitewnik
urósł we mnie i wydał owoce
zasadzony chyba specjalnie
na ten dżdżysty październik

O. Zygmunt Kwiatkowski
f0340134_13424836.jpg

[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-28 13:43 | Fr.Zygmunt's Poem | Comments(0)

Życiowy ogród

f0340134_14293289.jpg
Co posadziłeś w SWOIM ŻYCIOWYM OGRODZIE, jak o niego dbasz? Można go obsiać trawą,
żeby było wygodnie, można wyasfaltować, żeby służył jako parking dla samochodów,
które się stały moimi bożkami. Można ten ogród efektowanie przyozdobić, stawiając w nim
sztuczne palmy i fontanny. Może atrakcyjnie wyglądać, ale być pozbawiony życia i intymności.
Można zasiać w nim ziarno Królestwa Bożego i cieszyć się jego wzrostem. RADOŚĆ TA BĘDZIE
ZNAKIEM ODNOWY ŻYCIA W NAS SAMYCH – ZBAWCZEJ RADOŚCI ZBAWIENIA.

Życie nasze jest oczekiwaniem spełnienia się Bożej obietnicy. Obietnicę aktywuje w nas Duch Święty.
On spełni ją w stosunku do tych, którzy są Mu wierni.

Królestwo Boże jest tajemnicą ubóstwa, skromności, małości, która rośnie i rozwija się dzięki
łasce Bożej, aż do tej Pełni którą jest Bóg.

O. Zygmunt Kwiatkowski

Wtorek, 27 października 2015

(Rz 8,18-25)
Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.
Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało
poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że
również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci
Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie
tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą
swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni.
Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze
spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z
wytrwałością tego oczekujemy.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Łk 13,18-21)
Jezus mówił: Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest
do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim
drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach. I mówił dalej: Z czym mam
porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięł i włożyła w trzy
miary mąki, aż wszystko się zakwasiło.


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-27 14:29 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Jesteśmy „dłużnikami ducha”

f0340134_16260294.jpg
Jesteśmy „dłużnikami ducha”, bo tędy przyszło do nas Zbawienie i tędy prowadzi droga do niego.
Duch Boży, jest duchem Ojca, czyniącym z nas Dzieci Boże. Daje On nam wolność, odwagę,
zaufanie. „Ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi”, a więc nie ci którzy zostali
ochrzczeni i o tym zapomnieli, zlekceważyli to, nie dali albo nie dają się PROWADZIĆ DUCHOWI
BOŻEMU. Jak bardzo ważną rzeczą jest pielęgnowanie w sobie życia duchowego.

Chrystus demaskuje fałszywą świętość, która usprawiedliwia samą siebie własna pobożnością
formalną, która jest jednak tylko pustym formalizmem bez serca, formalizmem pozbawionym
miłości.

Pomoc wyświadczona człowiekowi, podanie mu ręki gdy tego potrzebuje, przyjście mu na ratunek,
to czyn święty, który uświęca tego, który go podejmuje i jest szansą świętości dla tego, kto go
przyjmuje, gdyż jest w tym akcie sam Bóg obecny, ponieważ to On jest jedynie i w pełni ŚWIĘTY.

O. Zygmunt Kwiatkowski

Poniedziałek, 26 października 2015

(Rz 8,12-17)
Jesteśmy, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli
według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała -
będziecie żyli. Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie
otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha
przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym
świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i
dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy
po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

(J 17,17)
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą, uświęć nas w prawdzie.

(Łk 13,10-17)
Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała
ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją
zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią
ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony
tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować.
W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy,
czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić?
A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić
od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników,
a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-26 16:26 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Idź, twoja wiara cię uzdrowiła

f0340134_21064405.jpg
Bóg jest Bogiem miłosiernym i prowadzi nas do Zbawienia, które ma charakter rodzinności i domu.
Prowadzi każdego indywidualnie, ale czyni to w ramach wspólnoty. Dlatego właśnie powołał nas do
wspólnoty Kościoła. Jesteśmy ludem Bożym, jedną rodziną, Jego dziećmi. Powołuje nas do tego w
Chrystusie i przez Niego. Powołuje, ale nie zmusza, dlatego zależy Mu na tym, abyśmy Go wzywali.

Cud uczyniony przez Jezusa rozumie się tylko wtedy, jeżeli dojrzy się i zrozumie, że niewidomy
„natychmiast przejrzał”, ale nie poprzestanie się na tym. Dostrzeże się i również to, że „szedł za
Nim drogą”. Szczególnie zaś, ze wcześniej Ewangelia mówi o nim, iż „siedzial przy drodze” i żebrał.

O. Zygmunt Kwiatkowski

Niedziela, 25 października 2015

(Jr 31,7-9)
To bowiem mówi Pan: Wykrzykujcie radośnie na cześć Jakuba, weselcie się pierwszym wśród
narodów! Głoście, wychwalajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, Resztę Izraela! Oto sprowadzę
ich z ziemi północnej i zgromadzę ich z krańców ziemi. Są wśród nich niewidomi i dotknięci
kalectwem, kobieta brzemienna wraz z położnicą: powracają wielką gromadą. Oto wyszli z płaczem,
lecz wśród pociech ich przyprowadzę. Przywiodę ich do strumienia wody równą drogą - nie potkną
się na niej. Jestem bowiem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim synem pierworodnym.

(Hbr 5,1-6)
Każdy arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga,
aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ
sam podlega słabościom. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary
za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak
Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale /uczynił
to/ Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził, jak i w innym
/miejscu/: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

(Mk 10,46-52)
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz,
syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie,
Synu Dawida, ulituj się nade mną! Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej
wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali
niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał
się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu
niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast
przejrzał i szedł za Nim drogą.


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-25 21:05 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Na przekór presji zła

f0340134_10244820.jpg
Mówiąc o „ciele” św. Paweł jak i jemu współcześni rozumieli to jako; skażoną grzechem naturę ludzką.
Wchodzi zatem tutaj w gre oprócz sfery fizycznej, również sfera psychiczna i duchowa człowieka.
Nie powinno się zawężać zatem rozumienia jego słów tylko sfery seksualnej. Grzechem nie są tylko
nadużycia w tej dziedzinie. O ileż bardziej ujawnia się to na przykład w tym, ze pragniemy miłować
Boga i drugiego czlowieka, zgodnie z pierwszym i podstawowym przykazaniem Bożym, a jednak nie
jesteśmy w stanie wcielić w codzienność tych szlachetnych pragnien, poddając się zazdrości, zawiści,
niechęci, złym osądom, gniewowi itd.

Każde dobro można zdyskredytować i odrzucić, posługując się obłudnymi racjami. To samo można
uczynić ze złem, obłudnie przedstawiając je jako spełnienie się szlachetnych oczekiwań i nadziei.
Panu Jezusowi chodzi o „rozpoznanie obecnego czasu”, który jest czasem nawrócenia i przyjęcia
Bożego słowa, aby się zbawić.
Chodzi Mu również o to, abyśmy umieli „sami z siebie rozróżnić to co jest słuszne”, a więc o
samodzielność moralną, opartą na Ewangelii, czyniąc zgodne z nią wybory, broniąc w ten sposób
uznawanych wartości, na przekor presji ze strony propagandy zla.

O. Zygmunt Kwiatkowski

Piątek, 23 października 2015

(Rz 7,18-24)
Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi
mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło,
którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie
mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.
Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach
zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w
niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie
wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana
naszego!

(Łk 12,54-59)
Jezus mówił do tłumów: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze
idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie
rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie
nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w
drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy,
dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego
pieniążka.


[PR]
by NaszDomJaponski | 2015-10-24 10:18 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)