<   2014年 06月 ( 23 )   > この月の画像一覧

wyciecia zlego drzewa i wrzucenia w ogien 〜悪い木を切って、火に捨てる〜

f0340134_17031176.jpg
Istotne jest to jakie kto ma serce a nie to jakie sklada deklaracje. Serce czlowieka poznaje sie po jego czynach, a mowiac jeszcze bardziej dokladnie, po owocach jego dzialania. Wtedy widzi sie jego postawe i wartosci jakim sluzy.
Slow odnoszacych sie do „wyciecia zlego drzewa i wrzucenia w ogien”nie nalezy rozumiec w kategoriach zemsty, ale w kategoriach zwyklego biegu rzeczy. Dobry ogrodnik w ramach tej samej pieczy o swoj ogrod zarowno sadzi w nim drzewa, pielegnuje je, zbiera z nich owoce, jak rowniez wycina niepotrzebne galezie oraz „zle drzewa”usuwa, palac je w ognisku.


誰かが発表する予定より、心を込めて実際にすることが大事です。
人間の心はどういう心なのか、人の行動とその行動がもたらす実りで分かります。行動とその結果を見ると、この人の姿勢と信じている価値が分かります。今日の福音に出ている言葉:「悪い木を切って、火に捨てる」の意味は復讐の意味ではなく、物事の成り行きとして理解すべきです。庭の世話をする人が植物の種を植えて、水をやって、実を拾って世話をしても、枯れてしまった枝を切って、それを火に投げて燃やすこともあります。

Zygmunt Kwiatkowski神父
翻訳:Dorota Halasa

[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-30 17:06 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

聖ペテロと教会


f0340134_16551968.jpgBog nie na Piotrze zbudowal Kosciol i buduje nadal, ale na danym Piotrowi blogoslawienstwie. Nie dlatego „bramy piekielne nie przemoga” Kosciola, ze Piotr jest niezlomny, ale dlatego , ze jest on chroniony Bozym blogoslawienstwem.

To samo Boze blogoslawienstwo pozwala Kosciolowi spelniac misje pojednania, czyli przezwyciezenia grzechu wrogosci i rozdzialu - budujac w ten sposob Krolestwo Niebieskie.

神様はペトロの上に教会を建てるのではなく、ペトロに授けた祝福の上に建て、今もずっと教会を建て続けています。陰府の力も教会に対抗できない理由は、ペトロが力強い人だからではなく、神様がペトロをご自分の祝福で保護されるからです。

神様の同じ祝福のおかげで、教会が統一の任務を果たし、分裂と敵意を克服し、神様の王国を建てているのです。


Zygmunt Kwiatkowski神父
翻訳:Dorota Halasa

[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-30 16:58 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

Piekło na ziemi

Chcę opowiedzieć o swoim przeżyciu związanym z tragicznymi, „masowymi samobójstwami” lub raczej masowymi zabójstwami mieszkańców wyspy Tokashiki (pref.Okinawa) podczas drugiej wojny światowej. Ja sam uczestniczyłem w „masowych zabójstwach” na Okinawie i przez całe swoje dorosłe życie noszę cieżar tego tragicznego wydarzenia.


Przedwojenna indoktrynacja

Nie można zrozumieć istoty „masowych samobójstw” jeżeli nie zrozumie się systemu edukacyjnego cesarskiego narodu wprowadzonego w Japonii w okresie Meiji (1868-1912). Był to system oparty na indokrynacji młodych ludzi i właśnie ten system był główną siłą napędową tragedii na Okinawie. System edukacyjny cesarskiego narodu i militaryzm były ściśle ze sobą związane i uzupełniały się nawzajem. System edukacyjny opierał się na założeniu, że cesarz jest nietykalnym bogiem i w sytuacji krytycznej, na przykład w czasie wojny, każdy poddany powinien z własnej woli i z radością oddać życie za cesarza. Cesarz był ponadto naczelnym wodzem sił zbrojnych i ani gabinet ani parlament nie miały wpływu na jego stosunki z wojskiem. Żołnierzy obowiązywał regulamin nakazujący służenie cesarzowi z całkowitym oddaniem. Poprzez system edukacji cesarskiego narodu ta sama idea całkowitego poświęcenia cesarzowi była wpajana wszystkim poddanym. Szablonowe powiedzenie „rozkaz przełożonych jest rozkazem cesarza” nie było traktowane tylko w celu zastraszenia, lecz jako niepodważalnyfakt. Cesarz Hirohito, czyli naczelny wódz sił zbrojnych, był nie tylko wodzem z nazwy, lecz istotą boską posiadającą rzeczywistą i całkowitą władzę nad siłami zbrojnymi. Taka sytaucja doprowadziła do rozwoju absolutyzmu i ksenofobii.


Podstawową zasadą systemu edukacji cesarskiego narodu były idee lojalności i patriotyzmu. Były to dwa nierozerwalnie związane pojęcia, bowiem uczono nas, że można kochać swój kraj tylko przez bycie całkowicie lojalnym w stosunku do cesarza. Zależność obydwu pojęć najlepiej ilustruje słowo „państwo” czyli po japońsku „kokka” zapisywane znakami oznaczeniu „kuni”, czyli kraj oraz „ka”, czyli dom albo rodzina. Państwo oznaczało więc „rodzinny kraj”. Ale nie był to kraj rodzin jego obywateli. Japonia była państwem rodzin, na których czele stał cesarz. Członkowie poszczególnych rodzin nie mieli prawa do posiadania swoich własnych osobowości ani potencjałów. Nie mogli żyć życiem wolnych rodzin. Aby być całkowicie oddanymi cesarzowi musieli stać się jednakowi, musieli wyzbyć się swoich indywidualnych cech charakteru.


Rząd japoński prowadził politykę uniformizacji kraju. W1879 roku podjął się eliminacji odrębności kulturowej królestwa Ryūkyū (obecnejOkinawy). Mieszkańcy Okinawy mieli upodobnić się do wszystkich innych mieszkańców Japonii. System edukacji narodu cesarksiego został wprowadzony na Okinawie już w okresie Meiji i obowiązywał do końca wojny. W 1939 w ramach Ruchu Narodowej Mobilizacji Duchowej (ruch założony w 1937 roku w celu kontrolowania działalności organizacji i zjednoczenia narodu do prowadzenia wojny przeciwko innym krajom azjatyckim oraz aliantom -przyp. DH) wzmocniono wymogi używania standardowego języka japońskiego i zalecano dzieciom w szkole zaniechać używania miejscowego dialektu.Uczniowie, którzy go używali byli karani. W szkołach wisiał portret cesarza, przed którym w czasie świąt szkolnych wszyscy musieli się kłaniać. Podczas okolicznościowych apeli uczniowie musieli recytować cesarski reskrypt oedukacji.

Wspólnie żyć i wspólnie umierać


Jak wiadomo w końcu marca 1945 roku wojska amerykańskie wylądowały na wyspach archipelagu Kerama, na zachód od głównej wyspy Okinawa. We wsi Zamami zlokalizowanej na wyspach Zamami i Geruma „masowe samobójstwa” miały miejsce 25 marca, czyli w dniu wylądowania wojsk amerykańskich. Na wyspie Tokashiki, gdzie mieszkałem z rodziną, wojsko USA wylądowało 27 marca, a „masowe samobójstwa” miały miejsce następnego dnia, czyli 28 marca. Około 700 osób popełniło „masowe samobójstwa” na 3 wyspach Kerama.


Chciałbym wpierw wyjaśnić dlaczego „masowe samobójstwa” miały miejsce na wyspie Tokashiki następnego dnia po wylądowaniu wojsk amerykańskich. Kluczowym hasłem podczas wojny na Okinawie było„gunkanmin kyōsei”, co oznaczało, że wojsko japońskie, urzędnicy administracji państwowej i cywile mieli razem żyć i razem umierać. Wmawiano nam, że nie możemy sobie wyobrazić co zrobi z nami bestialska armia amerykańska kiedy wyląduje na naszej wyspie i kiedy dostaniemy się w jej ręce. Słyszeliśmy o okrucieństwie armii japońskiej w stosunku do ludności cywilnej w Chinach. Wojsko amerykańskie nazywane było powszechnie „kichiku”, czyli bestialskim. Wyobrażalismy sobie, że jest gorsze od zwierząt i jest zdolne do niewyobrażalnych okrucieństw. Od dziecka byliśmy uczeni, że mamy pokonać bestalskich żołnierzy amerykańskich i ich zabijać. Taka propaganda w stosunku do Amerykanów była rozpowszechniana szczególnie po japońskim ataku na Peral Harbor.


Wyspa Tokashiki, na której się wychowałem jest mała, ale dość długa. Zlokalizowane są na niej dwie społeczności wiejskie: Tokashiki napółnocy i Aharen na południu. Wszystkie aspekty życia na wyspie kontrolowane były w czasie wojny przez dowództwo stacjonujących na niej oddziałów japońskiego wojska cesarskiego. Władza wojskowa przejęła władzę administracji lokalnej, w tym władzę sołtysa, który został całkowicie podporządkowany dowództwu wojskowemu. Zadaniem władz lokalnych było tylko przekazywanie mieszkańcom rozkazów wydanych przez wojsko.


Po wylądowaniu wojsk amerykańskich na Tokashiki wojsko cesarskie wydało za pośrednictem rezydującego na wyspie oficera wyraźny rozkaz aby wszyscy mieszkańcy wyspy przemieścili się do jej północnej części w region Nishiyama, niedaleko obozu armii japońskiej. Od momentu wylądowania Amerykanów na wyspie, sygnał dany mieszkańcom przez wojsko japońskie był jasny: „Nadszedł spodziewany dzień. Przemieście się bliżej stanowiska armii i zastosujcie się do zasady wspólnego życia i wspólnej śmierci z żołnierzami japońskimi”. Poprzez wydanie rozkazu przemieszczenia się w pobliże obozu wojskowego, dowództwo wojskowe chciało mieć mieszkańców wyspy pod swoją, bezpośrednią kontrolą. Mieli zamiar skoncentrować ludzi blisko siebie, żeby móc im wydać rozkaz popełnienia samobójstwa.


Wojsko cesarskie traktowało mieszkańców Okinawy podejrzliwie. Żołnierze z innych wysp nie rozumieli miejscowego dialektu. Poza tym wielu mieszkańców Okinawy wyjeżdżało do pracy zarobkowej na Hawaje i znało angielski. Japońscy żołnierze obawiali się, że po wylądowaniu wojsk USA mieszkańcy Okinawy porozumieją się z Amerykanami i dostarczą im informacji o stacjonowaniu wojsk japońskich. Dowództwo wojskowe uznało, że musi na nich uważać. Tydzień przed lądowaniem Amerykanów wydało pisemny zakaz rozmawiania w miejscowym dialekcie. Ci, którzy się do niego nie zastosowali mieli być ukarani za działalność szpiegowską. Również tydzień przed lądowaniem Amerykanów podoficer odpowiedzialny za broń rozkazał podwładnym przynieść granaty. Zebrał około 20 młodych mężczyzn ze wsi i kazał im rozdać po 2 granaty. Mieli rzucić jeden granat w stronę nieprzyjaciela, a drugim popełnić samobójstwo. A więc rozkaz aby popełnić samobójstwo został wydany jeszcze przed lądowaniem Amerykanów.


Tragiczny koniec


Baliśmy się iść się na północ w kierunku obozu wojska japońskiego w ciągu dnia. Atak wojsk amerykańskich był bardzo dobrze zorganizowany. Bomby wybuchały wokół nas. Rozpoczęliśmy więc marsz w nocy. Mieliśmy do pokonania 7 km. Przeczuwaliśmy tragedię. Wiedzieliśmy, że to co miało nas spotkać było bardzo blisko. Byliśmy w zasięgu ognia artyleryjskego. Idąc kucaliśmy przy każdym wybuchu, który oświetlał okolicę. Wkrótce zaczął padać duży deszcz iwiał silny wiatr. Szliśmy w kierunku Nishiyamy przestraszeni, niepewni i wręcz zrozpaczeni. Przybyliśmydo celu o świcie.


Około 8 lub 9 rano głównodowodzący Yoshitsugu Akamatsu wydał rozkaz sołtysowi, aby ten skoncentrował ludzi w jednym miejscu. Było to przygotowanie do wydania rozkazu o samobójstwach. Nie wiem dokładnie ile osóbbyło wokół. Może około 500-600 osób w 6-7 osobowych grupach. Poranek był pochmurny i przeczuwaliśmy tragiczny rozwój sytuacji. Mój szkolny kolega pracował w otoczeniu sołtysa. Członek oddziału obronnego przyszedł do sołtysa i powiedział mu, że to ściśle tajna wiadomość, ale: "rozkaz został wydany". Sołtys wytężył ucho jakby jeszcze raz chciał się upewnić, czy to prawda. Po chwili usłyszałem jak krzyknął “niech żyje cesarz!”.Był to okrzyk oznaczający gotowość na śmierć. Po jego okrzyku tu i ówdzie dały się słyszeć pojedyncze odgłosy wybuchających granatów.


Około godziny po okrzyku sołtysa moja matka była już gotowa na śmierć. Płacząc i rozpaczając tłumaczyła mniejszym dzieciom, że wszyscy razem musimy umrzeć. Również młodzi byli przygotowani na śmierć. Ale jak mieliśmy umrzeć? Niektórzy mężczyźni i członkowie oddziałów obrony mieli granaty, ale było ich w najlepszym razie ok. 60 sztuk. Nas wszystkich było kilkaset osób. Wiele rodzin nie miało granatu. Moja rodzina była jedną z nich. Po rozkazie popełnienia samobójstwa ludzie, którzy mieli granaty odbezpieczali je, aby umrzeć ale było wilgotno i granaty nie wybuchały. Słyszałem kilka wybuchów wokół, ale większość granatów wokół nas nie wybuchła. Lament i trwoga towarzyszyły każdemu odgłosowi eksplozji. Nie słyszałem o ludziach, którzy zginęli w wyniku wybuchu granatu, ale widziałem i słyszałem wielu, którzy zostali przez wybuch ciężko zranieni.


Zastanawiałem się jaką śmierć wybiorą ludzie wokół mnie. W pewnej chwili zobaczyłem mężczyznę, który był urzędnikiem we wsi Aharen, z której pochodzę. Zacząłem obserwować co robi. Złamał pień młodego drzewa i przełamał go na pół w taki sposób, że jeden koniec był ostry. W momencie kiedy wziął go w dłonie ten kawałek drewna zamienił się w broń. Mężczyzna stracił zmysły i zaczął bez opamiętania dźgać tą gałęzią, zabijając w ten sposób swoją ukochaną żonę i dzieci. Był to horror jakiego nie tylko nigdy w życiu nie widziałem, ale którego nie byłem sobie w stanie wyobrazić. Mężczyzna dał przykład innym. Ludzie zaczęli go naśladować. Za pośrednictem jakiejś telepatycznej więzi zaczęli zabijać swoich najbliższych. Niektórzy przecinali im żyły żyletkami albo sierpami. Inni dusili ich sznurami albo bili po głowach dręgami i kamieniami. Ojcowie byli odpowiedzialni za losy członków rodziny. Ale było mało rodzin, w których byli ojcowie. Służyli najczęściej w wojsku, albo pracowali z dala od rodziny. Rolę ojca przejmował w takim wypadku dziadek. Dziadkowie zabijali wnuków i ich matki. Wokół panowała atmosfera horroru.


Było 6 osób w mojej rodzinie, ale rozstaliśmy się poprzedniej nocy z ojcem. Zgubiliśmy się w jaskini. Było nas więc 5 osób: mama, ja, starszy brat, młodszy brat i siostra. W normalnej sytuacji wymienilibyśmy konwersację ze starszym bratem co zrobić pod nieobecność ojca. Ale wówczas nie powiedzieliśmy do siebie ani jednego słowa. Wydawało nam się, że wiemy co mamy robić jako mężczyźni. Zaczęliśmy od matki. Nie pamiętam dokładnie jak ją zaczęliśmy zabijać. Pamiętam tylko, że na końcu wzięliśmy duży (jak kapusta) kamień i uderzaliśmy ją w głowę tak długo aż upadła. Byłem wypełniony żalem i płakałem przez cały czas. Matka też płakała. Do dziś pamietam jej szloch. Po matce zabiliśmy ze starszym bratem młodsze rodzeństwo. Miałem wtedy 16 lat i jeden miesiąc. Byłem wrażliwym, młodym chłopcem, ale podobnie jak wszyscy inni wypełniony byłem strachem tego co stanie się jeżeli przeżyję.


Własnoręcznie zabiliśmy matkę, która nas urodziła i nasze młodsze rodzeństwo. Dopiero po tym jak już nie żyli zaczęliśmy z bratem rozmawiać. Zaczęliśmy się zastanawiać w jaki sposób i w jakiej kolejności umrzemy. Nagle przybiegł do nas młody mężczyzna, który powiedział, że jak mamy i tak umrzeć to lepiej zakradnijmy się do obozu wojsk amerykańskich i zabijmny przynajmniej jednego nieprzyjaciela. Byliśmy zaskoczeni jego propozycją i początkowo odmówiliśmy. Ale byliśmy przekonani, że jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy przeżyli więc powinniśmy przynajmniej umrzeć jak prawdziwi poddani cesarza. Mieliśmy zakraść się do obozu Amerykanów, ale nie wiedzieliśmy gdzie stacjonują, ani niemieliśmy żadnej broni. Tylko patyki w rękach.


Po prostu szliśmy przed siebie. Po drodze spotkaliśmy żołnierzy japońskich. Nie mogłem uwierzyć, że ich widzę. Jak to, to oni się zabili? Przecież to my mieliśmy dzielić z nimi los. I oni żyją? 329 osób wokół mnie odebrało życie sobie i swoim najbliższym. Czy tylko my mieliśmy cierpieć? W jednej sekundzie runęło całe moje zaufanie do japońskich żołnierzy. Czułem się zawiedziony i zdradzony. Moje zaskoczenie było jeszcze większe kiedy po drodze spotkaliśmy innych żywych ludzi. Gdyby jakiś żołnierz, albo któryś człowiek powiedział nam, że ktoś wokół nas jest jeszcze żywy tragedia „masowych samobójstw” mogła zostać zatrzymana. Wraz zbratem byliśmy przekonani, że jesteśmy jedymymi żywymi ludźmi na wyspie. Jak się później okazało przeżyli prawie wszyscy żołnierze japońscy. Miałem nadzieję, że wojna jeszcze jakiś czas potrwa i bedę miał drugą szansę, żeby umrzeć. Ale druga szansa nigdy nie nadeszła.


Shigeaki Kinjo ur. 1929 r w Tokashiki. Pref. Okinawa,1955 ukoczył Uniwersytet Aoyama Gakuin, w 1955 założył Chrześcijańskie Kolegium na Okinawie. Jest jego honorowym profesorem.

W Centralnym Kościele protestanckim w Naha z prof. Shigeaki Kinjo rozmawiała 25 marca 2008 roku i jego opowieść spisała Dorota Hałasa


[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-23 20:48 | News | Comments(0)

Japoński Nazaret  :Matka Boska z Akita ~秋田のマリア様巡礼~

Japoński Nazaret

Nikt nie mowił mi nic o Akicie, kiedy byłem pierwszy raz w Japonii w 2012 roku, bo nikt o tym
sanktuarium nic nie wiedział. Nikt do niego nie jeździł, nikt o nim nic nie pisał..... nic się tam nie
działo, aż tu nagle papież Franciszek wyznaczył je jako jedno z dziesięciu sanktuariów maryjnych na
świecie w których miała mieć miejsce szczególna modlitwa o pokój, w jedności z papieżem, w bardzo
dramatycznym i bardzo niebezpiecznym momencie „wiosny arabskiej” na syryjskim froncie.

f0340134_23124288.jpg

f0340134_23142332.jpg
▲Droga do klasztoru 聖体奉仕会の修道院への道


f0340134_23144945.jpg
▲聖堂の聖母マリア様


f0340134_23171749.jpg
▲Ołtarz kaplicy głównej 大聖堂の祭壇でミサを司式するZygmunt神父様


Sanktuarium w leży w górach, na głębokiej prowincji, niedaleko miasta Akita ponad 600 km na
północ od Tokio. Ze stolicy można się tam udać samolotem lub szybkim pociągiem. Z samej Akity
trzeba jechać jeszcze podmiejskim autobusem i wysiąść na przystanku Yuzawadai, oddalonym ok.
10 km od miasta. Pielgrzym, który wysiądzie z autobusu nie znajdzie żadnych oznaczeń odnoszących
się do sanktuarium. Jeżeli chce tam dotrzeć, ale nie wie któredy i zapyta o drogę, to może się zdarzyć,
że tak jak my wśród wielości uśmiechów i grzecznych ukłonów niczego się nie dowie. Trzeba wtedy
podjąć samodzielnie decyzję i wybrać boczną drogę, prowadzącą przez las. Najpierw spotka się na
niej, po kilku minutach marszu, tabliczkę ostrzegającą przed niedźwiedziami, a dopiero potem inną
tabliczkę, niebieską , mówiącą o tym, że jest się istotnie na szlaku prowadzącym do kościoła. Trzeba
minąć wówczas jeszcze kilka zakrętów, a czasem, gdy pielgrzymka tak jak nasza odbywa się wiosną,
wielkie pryzmy śniegu, który nie może stopnieć mimo wiosennego słońca. Trzeba przejść wzdłuż dość
zaniedbanych i dzikich jak na warunki japońskie sadów z poprzycinanymi i ułożonymi w pryzmy
gałęziami, aby dojść do jakichś pojedynczych szop i wkroczyć wreszcie na sporych rozmiarów
betonowy placyk. Na jego krawędzi rośnie kilka ozdobnych drzew, charakterysycznie przystrzyżonych
na modłę ogródków japońskich. Placyk przylega do wielkiego, drewnianego domu - świątyni,
podobnego w stylu do świątyń buddyjskich czy shinto. Po przekroczeniu drzwi wejściowych jest się
w niedużym hallu. Chcąc udać się do wnętrza należy wejść na szeroki podest, gdzie czekają na
wchodzącego plastikowe kapcie. Buty, japońskim zwyczajem zostawia się na stojących obok półkach.

f0340134_23192227.jpg
▲Akita, Yuzawadai klasztor Służebnic Eucharystii 
秋田・聖体奉仕会の修道院
f0340134_23193262.jpg
▲Klasztor 修道院


W progu świątynii Matki Bożej z Akita przywitała nas w bardzo prosty sposób, kilkoma słowami
siostra, staruszka, kłaniając się głęboko i zapraszając do wnętrza. Jedyną informację jaką
zapamiętałem z tego powitania był fakt, że cała świątynia zbudowana jest z drewna, na starą
modłę, to znaczy bez użycia jednego nawet gwoździa. Główne pomieszczenie światyni stanowi
sporych rozmiarów kaplica z ołtarzem, w krzyżem wiszącym na frontowej ścianie, tabernakulum
u jego podstawy i rzędami ławek. Do tej nawy przylega, po jej lewej stronie, nieduża kaplica z
rzędem krzeseł i gazowym grzejnikiem ustawionym na środku. Oba pomieszczenia oddzielone
są od siebie tekturową ścianą, jak to jest w tradycyjnych domach japońskich. W kaplicy znajduje
się skromnych rozmiarów, drewniana rzeźba, pozbawiona jakichkolwiek wotów i ozdób,
przedstawiająca Matkę Boską, na tle krzyża, a przed nią wazon z kwiatami. Nie ma tam ani
krzty dumnej wzniosłości, żadnych znaków dających poczucie, że znajdujemy się w sanktuarium,
według kryteriów dyktowanych naszym doświadczeniem.

Wiedziałem o tym zanim udałem się do Akita, dlatego nie zaskoczyło mnie to, a wprost przeciwnie,
spotkałem sie z czymś czego oczekiwałem, to znaczy z sanktuarium charakteryzujacym się skrajnym
ubóstwem. Nawet nazwałem tę pielgrzymkę podróżą do Galilei, do biednej wioski o znanym dobrze
chrześcijanom imieniu Nazaret i takiego samego ubogiego domku, w którym mieszkała Święta
Rodzina. Miałem świadomość cudu, który się dokonał dzięki modlitwie między innymi w tym
sanktuarium, gdyż bombardowanie Syrii, które było zadekretowane i ogłoszone światu nie zostało
po papieskich modlitwach przeprowadzone. Nie doszło też do niebezpiecznej eskalacji działań
wojennych na Bliskim Wschodzie.


f0340134_23254468.jpg
▲Waciki z otartą krwią i potem z figurki Matki Boskiej
聖母マリア像から拭いた血と汗
f0340134_23262942.jpg
▲Waciki z otartym potem聖母マリア像から拭いた汗
f0340134_23265069.jpg
▲Chusteczka, którą została otarta figurka gdy wydzielała piękny zapach 
聖母マリア像をふいたハンカチ。かぐわしい香りが漂いました。


Będąc z pielgrzymką w Akita pytaliśmy samych siebie, dlaczego papież wyróżnił to miejsce swoim
specjalnym wyborem, pomimo tego, że jest więcej miejsc modlitwy na świecie posiadających daleko
większą renomę? Z pewnością chodziło mu o objęcie modlitwą całego świata, a Japonia doskonale
wpisuje się w tą ideę, reprezentując Daleki Wschód. Ale przecież nie było to jedyne możliwe
rozwiązanie. Tym bardziej, że sanktuarium w Akita jest zaskakujaco wprost ubogie, ma prowincjonalny
charakter, prawie nie jest odwiedzane przez pielgrzymów i pozbawione jest opieki duszpasterskiej.
Msza św. celebrowana w maleńkiej wspólnocie starszych już sióstr to cała oferta duszpasterska jaka
tam się znajduje. Znamienne jest również, że Kościół japoński w widoczny sposób dystansuje się od
tego sanktuarium. Pamiętną modlitwę papieską 12 października 2013 roku kiedy to Ojciec Święty
Franciszek wybrał Akitę jako jedno z dziesięciu sanktuariów maryjnych na całym świecie,
zaproszonych do specjalnego włączenia się w ogólnoświatowe czuwanie modlitewne związane z
Rokiem Wiary, poprowadził tutaj nuncjusz apostolski. Nie był na niej obecny żaden biskup japoński,
a samo wydarzenie uznane zostało za uroczystość diecezji Niigata. Modlitwie nuncjusza towarzyszyła
tylko niewielka grupa wiernych.


f0340134_23275213.jpg
▲Matka Boska w ogrodzie klasztornym 聖堂の庭の聖母マリア様

Czy to co widać w sanktuarium w Akita posiada związek z kryzysem pobożności maryjnej w Kościele
japońskim? Dlaczego nastąpił ten regres w stosunku do sytuacji jaka panowała przed Soborem
Watykańskim Drugim? Przecież ukrytych chrześcijan, którzy przeżyli w Japonii prawie 300 lat
prześladowań od XVII w. trzymał w wierze właśnie kult Matki Boskiej. Opowiadali nam o tym ich
potomkowie należący do parafii Tobe w Jokohamie. Mieszkańcom Nagasaki, wśród których
chrześcijan było najwięcej, kazano od XVII do XIX w co roku deptać obraz przedstawiający Matkę
Boską, aby złamać ich wiarę.

Dlaczego Akita jest jedynym i tak nieznanym sanktuarium maryjnym w Japonii? Są
to bardzo ważne duszpastersko pytania. Szukając na nie odpowiedzi nie można zignorować ważnego
wydarzenia, związanego z mistycznymi przeżyciami członkini zakonnej wspólnoty w Akita, siostry
Agnieszki Sasagawa. Opisała ona objawienia Matki Boskiej, których była świadkiem. Miała krwawiącą
rankę w kształcie krzyża na lewej dłoni. W tym samym czasie na prawej dłoni drewnianej figurki Matki
Boskiej dała się zauważyć podobna ranka. Po badaniach w medycznych laboratoriach uniwersyteckich
stwierdzono, że była to krew ludzka. W gablotce za ołtarzem kaplicy siostry pokazały nam 4 waciki,
którymi otarte były dłonie Matki boskiej. Pod nimi napis, że zostały zbadane w laboratorium medycyny
sądowej na Uniwersytecie Gifu. Oświadczenia laboratoryjne orzekły, że była to krew ludzka.

Tuż obok 101 mniejszych nieco wacików z datami oraz godzinami od 12 czerwca 1973 roku do 15
sierpnia 1981 roku. Siostra Kashiwa, która nas oprowadza widziała prawie wszystkie łzy, które
spływały po policzkach figurki Matki Boskiej. Widziało je również wielu wiernych z zewnątrz.
Towarzysząca jej siostra zapewnia, że za każdym razem otarty płyn był sprawdzany laboratoryjne
i we wszystkich przypadkach orzeczenie lekarskie jednoznacznie stwierdzało, że są to łzy pochodzenia
ludzkiego.

f0340134_23291039.jpg
▲Droga Krzyżowa 十字架の道

Wszystkie wydarzenia w konsekwencji zrodziły bardzo poważną kontrowersję teologiczną i
pastoralną. Jedni uznali figurkę za cudowną, a inni ostro skrytykowali wiarygodność mistycznych
wydarzeń. Pierwsi łączyli to z wiarą, że figurka płakała ludzkimi łzami i miała na dłoni krwawe stygmaty,
ich przeciwnicy natomiast ostro temu zaprzeczali. W latach 80 tych o całej sprawie głośno było w
Japonii i mówiło się o tym również w świecie. Żeby rozstrzygnąć tę kontrowersję, powołano w
Kościele specjalną komisję która miała zbadać całą sprawę i wydać stosowne orzeczenie odnośnie
wiarygodności wydarzeń w Akita. Komisja miała zdania podzielone, ale ostatecznie wydano werdykt
negatywny. Nie zakończyło to jednak sporu, bo biskup ordynariusz diecezji do której należy Akita
powołał drugą komisje i ta wydała werdykt przeciwny do ustaleń komisji pierwszej. Uznała
nadprzyrodzony charekter wydarzeń. Kontrowersja stała się bardzo bolesna, gdyż doprowadziła
do głębokiego podziału w łonie Kościoła japońskiego i pewnie dlatego, aby uchronić małą wspólnotę
tegoż Kościoła przed utrwaleniem się tych podziałów i aby nie powiększać szumu medialnego,
zwycieżyła tendencja dyskretnego zamknięcia całego dossier nadzwyczajnych wydarzeń mistycznych
w Akita.

Siostrę Agnieszkę przeniesiono na jakieś ciche ustronie, o którym opinia publiczna nic nie wie i
wyłączono sanktuarium z aktywnego życia duszpasterskiego Japonii. Stało się to stosunkowo łatwe
do osiągnięcia, gdyż jednocześnie w tym samym czasie ustały wszystkie cudowne wydarzenia, które
zdawały się tym samym potwierdzać opinie wydane przez pierwszą komisję. W ten sposób, możnaby
sądzić , że epizod „cudownej maryjności” w życiu Kościoła japońskiego pod tytułem Akita przeszedł
definitywnie do historii i został pogrążony w coraz bardziej pogłębiającym się zapomnieniu, gdyby
nie ta „dziwna” decyzja papieska. Jaki bedzie dalszy ciąg tej sprawy? Dzisiaj znów zaczynają się
kontrowersyjne przypuszczenia.

Zygmunt Kwiatkowski SJ

[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-19 23:03 | Pilgrimage 巡礼 | Comments(0)

愛だけが・・・

f0340134_16263070.jpgNie grzecznosc i dobre maniery decyduja o wielkosci czlowieka, ale milosc.
Ona stanowi miare doskonalosci ludzkiej i jego podobienstwa do Boga, a nawet wiecej, bo komunii , czyli glebokiego zjednoczenia z Nim.


人間は丁寧さと良い行儀のおかげで巨大な人になるわけではありません。
愛のおかげでしか偉大な人になれません。
愛が人間を優秀で、完璧なものにし、神様のようなものにします。
それだけではなく、神様との一致、共同につながります。

Zygmunt Kwiatkowski神父
翻訳 Dorota Hałasa

[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-19 16:28 | Fr.Paul's Voice | Comments(0)

Chlebem 〜生きるパン〜

f0340134_16203835.jpg


Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.
Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.
Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

私は天から下って来た生けるパンです。
このパンを食べる人は永遠に生かされます。
私が与えるパンは、世界の生活のための私の肉です。

[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-19 16:23 | Our Prayer | Comments(0)

動機とは。

f0340134_16144720.jpgW kazdym dzialaniu i kazdej postawie istotny jest motyw, czyli to co znajduje sie w sercu czlowieka. Zasadniczy wybor dotyczy tego na czyjej aprobacie mi najbardziej zalezy, czyli z kim jestem zyciowo najbardziej zwiazany: chodzi mi w pierwszym rzedzie o karierę swiatowa, czy o wiez z Bogiem. Jezeli wybieram swiat, ku niemu kierowana jest moja uwaga i jemu dedykuje moje wysilki, oddalajac sie od Boga. Rwa sie wowczas wiezy mojego zaufania do Niego i przyjazni, traktujac te wiez jako czcza dekoracje albo co jeszcze gorsze , wykorzystuje ja dla robienia kariery, czyli traktuje Boga instrumentalnie.

人間の各行動と、とった姿勢の動機が解ることは大事です。動機は人間の心の中に潜んでいます。私の人生の中に何が一番大切なのか、と自分で答えを見つけなければなりません。他の人に認めてもらいたいのか、出世したいのか、有名になりたいのか、それとも神様と密接な関係がしたいのか、と自分に答える必要があります。もし、現代の世界を選んでそれに合わせるように努力するとしたら、神様との縁が薄くなります。神様への信頼と友情が薄れてしまい、神様は人生の飾り物となり、神様を出世するために、道具として使うことになります。

Zygmunt Kwiatkowski神父
翻訳 Dorota Hałasa


[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-19 16:17 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

カトリック学校教育を考える

f0340134_11165661.jpg
                            アダム・クジャク神父

私は今年度に入ってから戸部教会と四日市の学校を週に半分ずつ往復して過ごしています。皆さまもご存じのようにカトリック学校を存続させることが、大変な時代になっています。先日もカトリック学校の校長・理事長会議の中で、「今やカトリック学校は信者を作るためのものではない・・・カトリック学校から宗教色をとってしまわなければ経営は難しいなど」の意見が出て、私はそれを聞いて自分の耳を疑いました。カトリック学校から宗教を無くして何があるのでしょうか。カトリック学校というのは言葉の飾りものではありません。

ドイツの物理学者で、ノーベル賞を受賞しているマックス・ブランクは、「科学

と宗教は対照的なものではありません。真剣に考える全ての人の心を完成するために、お互いを必要とします。」と言っています。

アンペアを発見したアンペールは、「神の存在の最も説得力のある証拠の一つは、宇宙の驚くべき秩序と調和であります。」と言っています。

狂犬病のワクチンを発見したパスツールは、「少しだけの知識は神から離れます。多くの知識は神に戻ってきます。」と言っています。

科学者、物理学者、生物学者たちもカトリック信者が多かったです。彼らが研究すればするほど神の存在を認め、その原動力は創造主の自然の法則の素晴らしさをもっと理解したいという願いからきています。

四日市のエスコラピオス学園は、カラサンスの青少年の教育理念をいかし、本当の教養を身につけ、教育レベルを上げることをめざしています。

前にも書いたことがありますが、エスコラピオスの学校で学び、世界の様々な分野で貢献した卒業生がいます。ポーランド人では、南米のチリで教鞭をとっていた地質学者のIgnacyDomeykoイグナシ―・ドメイコ)は、鉱物学には沢山つけられています。Wikipediaでも調べられます。他にヤコブ・ファルコフスキー(エスコラピオス修道会司祭)はポーランドで最初に聾唖学校を作った人です。他に日本でも有名な人々にはゴヤ、メンデル、モーツアルト、シューベルト、ハイドン、ガウディー等、このように自分に与えられた才能を人びとのために活かしているのは、カラサンスの教育の精神が開花されたものではないでしょうか。

初等教育の創始者である聖ヨセフ・カラサンスは、「神は真理である」という真理を深く理解するために、物理的なモチベーションではなく、神の法則で素晴らしさを表すという心理的動機でした。『教育は人間を包括的な開発に導く手段で、個人的かつ社会的、そして精神的、宗教的な開発の役割と重要性を含まれていること』を唱えています。そしてカラサンスは貧しい子どもたちに、無料で教育を受けられる学校を開くためにエスコラピオス会を創立しました。現在学校の教育的使命は、人間の完成を目指して、生徒たちが真実を愛し、神の国を地上に建てる協力者として、信仰を生活で表すことができたら、そのとき学校がカラサンス性を保つことになります。私はこのような信念を持って、学校教育に携わっています。

戸部教会の皆さまにとって、遠く離れた四日市のエスコラピオス学園 海星中学・高等学校ですが、カラサンスの精神が活かされた学校として現代社会の青少年が育成されていくよう、祈りで支えて戴きたいと願います。


[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-18 11:15 | Fr.Adam's Voice | Comments(0)

„Nie stawiac oporu zlemu”  ~悪人に手向かってはならない~

f0340134_15273990.jpg„Nie stawiac oporu zlemu” jest wezwaniem do tego ,
aby nie poslugiwac sie tymi metodami ktorymi posluguje sie zly.
W pierwszym rzedzie jednak jest to wezwanie do wiernosci duchowi milosci,
ktory jest Bozym duchem. Zadne zlo nie powinno nas od Niego odlaczyc.



Zla droga prowadzi do zlych zlego celu i przynosi zle rezultaty temu kto nia idzie.

「悪人に手向かってはならない」
ということは悪人のやり方を返さないと言う意味です。
愛の霊である聖霊に忠実であるという意味です。
どんな悪でも私たちをその聖霊から離すことが出来ません。
悪の道が悪の目的まで導き、歩く人に悪い結果をもたらせます。


Zygmunt Kwiatkowski神父
翻訳 Dorota Hałasa
photo : ガリラヤ湖畔




16.06.2014, poniedziałek EWANGELIA / マタイによる福音
[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-17 15:23 | Fr.Zygmunt's Voice | Comments(0)

使徒パウロのコリントの教会への手紙

f0340134_15042600.jpg15.06.2014, niedziela
(2 Kor 13,11-13)

Duchowy kontekst kazdej Mszy sw.

Bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości,
pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie,
pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami! Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem! Pozdrawiają was wszyscy święci. Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!


2014年6月15日第ニ朗読
コリント 13・11−13

使徒パウロのコリントの教会への手紙 
兄弟たち、喜びなさい。完全な者になりなさい。
励まし合いなさい。思いを一つにしなさい。
平和を保ちなさい。
そうすれば、愛と平和の神があなたがたと共にいてくださいます。
聖なる口づけによって互いに挨拶を交わしなさい。
すべての聖なる者があなたがたによろしくとのことです。 
主イエス・キリストの恵み、神の愛、聖霊の交わりが、あなたがた一同と共にあるように。


[PR]
by NaszDomJaponski | 2014-06-17 15:14 | Our Prayer | Comments(0)