Ogień nienawiści

f0340134_23050368.jpg
Obejrzałam przez przypadek na YouTubie kiluminutowy film
przedstawiający egzekucję poprzez spalenie żywcem, dokonaną dwa
lata temu w wyniku samosądu tłumu na 16 letnim dziecku, dziewczynie
podejrzanej o współudział w zamordowaniu 68-letniego taksówkarza
w Gwatemali. Otworzyłam FB i to video widniało na osi czasu znajomego
duchownego, który mieszka w kraju zdominowanym przez muzułmanów,
gdzie często dochodzi do zbrodni dokonywanych na chrześcijanach.
Kilka miesięcy temu został tam w bestalski sposób zamordowany przez
muzułmańskich kolegów w szkole chrześcijański nastolatek, a teraz
jego ojciec na próżno skarży się policji, że ofiarami szyderstw są w szkole
również jego pozostałe dzieci.

Nad tragicznym filmem przedstawiającym spalenie dziewczyny, widniał
napis, że egzekucja miała miejsce w Indiach. Podano nawet nazwę
prowincji. Błędnie napisano, że żywcem spalono hinduską dziewczynę
za to, że poszła do kościoła. Znajomy z FB zwrócił mi uwagę, że jest to
nieprawdziwy podpis, bo podejrzana o udział w morderstwie dziewczyna
padła ofiarą tłumu w Gwatemali. Na potwierdzenie swoich słów zamieścił
fragment hiszpańskojęzycznych wiadomości, w których uśmiechnięta pani spikerka opowiada o spaleniu dziewczyny. Kamera z daleka pokazuje
zamazaną, ciemną, leżącą na ziemi postać. Można się domyśleć, że to
człowiek kiedy się widzi zwęgloną nogę. Później kamera robi zbliżenie
brązowego, sznurowanego buta, który mógłby należeć do każdej
nastolatki pod każdą szerokością geograficzną.
Pani spikerka mówi o całym wydarzeniu około minuty, tak jakby
zapowiadała pogodę, albo spodziewany wzrost cen na giełdzie. Po
jej wystąpieniu wiadomości kończą się efektownym sygnałem
wizualno-dźwiękowym.

Rzeczywiście, egzekucja spalenia nastolatki miała miejsce w maju 2015
roku w Gwatemali, we wsi Rio Bravo leżącej ponad 200 km na zachód
od stolicy, czyli miasta Gwatemala. Bravo oznacza po hiszpańsku mężny,
ale też dziki, wściekły i wzburzony. Czyżby rzeczywiście były to synonimy męstwa? Na opublikowanym na YouTubie filmie widać ładną,
przestraszoną, milczącą i zupełnie bierną nastolatkę z długimi włosami,
o nieco dziecinnej twarzy. Nie znamy nawet jej imienia i nazwiska, bo
tłum nie był nim zainteresowany. Z Wikpedii wynika, że 65-70% ludności
Gwatemalii to katolicy, a 35-45% to protestanci.

Nie wiadomo czy rzeczywiście pomagała dwóm zbiegłym mężczyznom
w zabiciu w celach rabunkowych Carlosa Enrique Gonzalesa Noriega.
Z doniesień prasowych wynika, że dwóch domniemanych sprawców
zabójstwa uciekło, a ona uciekała razem z nimi, ale uciekła w inną stronę, albo uciekała za wolno i dopadła ją goniąca domniemanych sprawców
grupa mężczyzn ze wsi. Nikt dokładnie nie wie jak było. Możliwe, że była
zaangażowana w morderstwo, ale mogła też tylko znależć się w miejscu
jego przebiegu i uciekać ze strachu. Noriega został podobno zabity
wystrzałem z pistoletu. Strzelała więc jedna osoba.

f0340134_23124497.jpg

Nawet jeżeli ta dziewczyna była zaangażowana w jego zabicie to tłum
ze wsi dokonał odrażającego osądu kozła ofiarnego. Film pokazuje
pokrawione dziecko w krótkich spodenkach i w bluzce na ramiączkach
kopane i bite przez kilinastu dorosłych mężczyzn. Kilkadziesiąt gapiów
patrzy na całe wydarzenie i pokrzykuje lub milczy. Kiedy bita i ciągnięta
za włosy dziewczyna upada w wyniku zadanych ran na ziemię, na głównej drodze we wsi, jeden z „dzielnych” oprawców polewa ją benzyną i
podpala. Jest tak obolała, że nie może się poruszyć. Pali się bluzka na
jej brzuchu, potem cały brzuch. Gapie stoją i w milczeniu patrzą.
Od czasu do czasu słychać pokrzykiwania mające dodać animuszu
dokonującym zbrodni.

f0340134_23193349.jpg
Ponieważ ogień objął tylko brzuch dziewczyny, co nie zadowoliło
gawiedzi, ktoś dolewa benzyny i wtedy płomień ogarnia całe jej ciało.
Przekręca się w bólu i widać jak się cała pali, jak płoną jej długie,
do niedawna piękne włosy. W końcu jej już nie widać. Zamienia się
w zwęgloną kłodę. Jej dziecięcą, pokrawioną twarz można zobaczyć
tylko na obiegającym świat internetowym filmie, który ktoś zrobił i
wrzucił na YouTube. Od dwóch lat istnieje już tylko w wersji
wirtualnej.

Oglądając film trzeba być przygotowanym, że 16-letnią dziewczynę
będzie widać tylko przez kilkadziesiąt sekund. Potem zamieni się
w płonącą, bezkształtną pochodnię. Dziewczyna przez cały czas
egzekucji milczy. Nikt nie dał jej szansy wyjaśnienia okoliczności,
a ona sama w obliczu siły nienawiści tłumu zrezygnowała z
samoobrony. Jest jak bezbronne zwierzątko składane w ofierze
nienawiści. Przyjmuje tą straszną śmierć w milczeniu,
z całkowitą biernością i pokorą.

Nie mogłam spokonie oglądać tej straszliwej egzekucji tłumu na
zaszczutym, wylęknionym dziecku, które wygładało jak nastolatka w
każdym kraju. Kara śmierci nie przewiduje wykonywania wyroku na
nieletnich. Może wzięła udział w zabójstwe, a może przyszła odwieść
od tego pomysłu swojego chłopaka, albo kolegę? Łzy same płynęły mi
po policzkach,a widziałam egzekucję tylko na ekranie komputera,
na którym coraz trudniej odróżnić dziś efekty hollywódzkiej produkcji
od tragicznej rzeczywistości. Stajemy się coraz bardzie obojętni na
ludzkie cierpienie.

Bóg zawsze daje człowiekowi druga szansę. Jezus Chrystus odpuścił
grzechy łotrowi na krzyżu, który nawrócił się w ostatnich minutach
swojego życia, wypełnionego jak się można spodziewać, różnymi
przestępstwami. Żądając sprawiedliwości tłum w Rio Bravo dokonał
tego samego za co osądzał. Kodeks Hamurabiego w XXI wieku.
Sprawiedliwy jest tylko Bóg, który jest miłością. Bóg który jest na tyle
miłosierny, że w każdej chwili chce człowiekowi przebaczyć i wymaga
tego samego ode mnie w stosunku do innego człowieka. Śmierć
zadana innemu człowiekowi lub sobie nie jest wynikiem miłości,
lecz jej braku. Śmierć jest poddaniem się słabości i pychy, bo człowiek
stawia siebie w miejscu Boga i poddaje się drzemiącej w jego sercu
nienawiści. Jest wynikiem kompleksu, bo każdy boi się czy ktoś nie
będzie się z niego śmiał jeżeli się wyłamie. Czy ktoś nie pomyśli, że
jest mniej wykształcony i pochodzi z prowincji.

Mój wujek, który jest dzieckiem zamojszczyzny i z całą rodziną jako
dziecko uwięziony był w 1942 roku w niemieckim obozie
koncentracyjnym w Zamościu opowiadał mi, że pomimo straszliwego
terroru, podczas świąt Bożego Narodzenia zagłodzeni, przestraszeni i
zabiedzeni ludzie jednym głosem zaśpiewali „Bóg się rodzi”, a Niemcy,
którzy byli oprawcami byli tak zaszokowani, że nie byli w stanie
zareagować na tą duchową siłę pochodzącą od ludzi, którzymi gardzili.
„Pomimo beznajdziejnych warunków i przeświadczenia, że w każdej
chwili można być torturowanym i stracić życie, nikt nie próbował nawet
popełnić samobójstwa”-zauważył.

Zadawana sobie lub komuś śmierć jest wynikiem nienawiści i obsesji,
całkowicie pozbawionej miłosierdzia. Polega na omotaniu się we
własnym światku, w którym nie ma Boga. 19 października w
Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki oblał się substancją
łatwopalną i podpalił 54-letni mężczyzna, Piotr S. z Małopolski.
Podobno przed podpaleniem się był na tyle przytomny, że wygłosił
płomienną mowę i rozdawał przechodniom ulotki, w których wymienił
ileś powodów nienawiści, dla których popełnił ostentacyjne
samobójstwo. Jego rodzina potwierdziła podobno, że
był to wynik rozczarowania polityką polskiego rządu. Czy można
kogoś lub siebie podpalić z miłości?

Przed kapitulacją Japonii jeden z dowódców wojskowych wpadł na
pomysł, że młodzi lotnicy powinni latać w samobójczych misjach,
podczas których mieli rozbić samolot „0” uderzając w amerykański
okręt wojenny. Mieli w ten sposób uratować kraj od upadku.
Mieli pomóc „boskiemu wiatrowi”, czyli „kamikaze” zawiać i
ocalić Japonię. Ten sam pomysł podjęli sprawcy ataków
terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku w
2001 roku.

Rozmawiałam w Japonii z kilkoma byłymi lotnikami, którzy pod
koniec II wojny światowej zgłosili się do specjalnych oddziałów
samobójczych zwanych potocznie kamikaze. Jeden z nich,
Masamichi Shida,powiedział mi, że nikt z jego kolegów nie chciał
zgłosić się do samobójczych oddziałów dobrowolnie, ale wszyscy
byli tak zmanipulowani imperialną indokrynacją, że na pytanie
„czy chcesz oddać życie dla ratowania cesarza i ojczyzny?” wstydzili
się odpowiedzieć negatywnie, bo bali się ostracyzmu społecznego.

„Choć nie chciałem umierać, napisałem, że bardzo chcę”-powiedział
Shida. Kennichi Onuki, który poleciał w samobójczy lot, ale z
powodu awarii samolotu wylądował i został zaaresztowany oraz
przetrzymywany w obozie reedukacyjnym dla pilotów, którzy nie
potrafili oddać życia za cesarza, powiedział w programie telewizji
NHK, że w obozie codziennie wypominano przetrzymywanym
tam pilotom, że są nieudacznikami, którzy nie potrafili oddać życia
za cesarza. „Byliśmy tak gnębieni psychicznie, że będąc w tym
obozie myślałem tylko o tym, żeby jeszcze raz polecieć i wbić się
samolotem w ziemię, jeżeli nie uda mi się wbić w amerykański okręt.
Wolałem umrzeć, żeby nie zniosić dłużej tych psychicznych tortur”-
powiedział.

Jak łatwo grać na ludzkich słabościach i kompleksach, żeby rozpalić
w nich iskrę obsesji, nienawiści i obłędu. Z desek teatru namawia się
do popełnienia zabójstwa, argumentując, że to sztuka. Organizuje
się szydercze protesty, które nie niosą żadnych treści i są oparte na
rozsiewaniu iskry zawiści i rozpalaniu „słusznego gniewu”.
Takie iskry wystarczy tylko podpalić, a roznieci się z nich płomień
niemożliwy do ogarnięcia.

Myślę, że nie przez przypadek zobaczyłam egzekucję nastolatki z
Gwatemalii 8 listopada, czyli w ostatni dzień oktawy święta Wszystkich
Świętych. Modliłam się za jej duszę, o jej zbawienie i za duszę pana
Piotra, bo oboje padli ofiarami ognia nienawiści.

Dorota Hałasa. Tokio
(Zdjęcia spalonej żywcem dziewczyny z Gwatemali pochodzą z internetu)









[PR]
# by NaszDomJaponski | 2017-11-09 23:31 | Information | Comments(0)

Wspolnota w Kkottongnae – nowa inspiracja

f0340134_20070973.jpeg
Miesiac temu wrocilem z Korei. Dziele sie tamtejszym doswiadczeniem Kosciola.


Kkottognae, mala miejscowosc oddalona o ok. 100 km na Południe od Seulu staje sie coraz bardziej znana .
Od 1986 r. istnieje tam katolicka wspolnota Braci i Siostr Jezusa (Congregation Kkottongnae Brothers and Siosters of Jesus) . Inspiruje ona szczegolnie tysiace woluntariuszy w Korei i za granica. Jej celem jest niesienie pomocy ludziom w szczegolnie w trudnych sytucjach zyciowych , poczynajac od porzuconych na ulicy niemowlakach a konczcac na umierajacych w hispicjach. W duchu ewangelii wspolnota organizuje dla tych ludzi pomoc nie tylko materiala ale i duchowa czesto doprowadzajac ich do spotkania z Chrustusem w lasce chrztu oraz zycia opromienionego swiatlem Ducha Swietego .
W zwiazku z ta dzialanoscia w samym Kkottongnae istenie juz kilkanascie zlobkow, szpitali i szkol dla niepoelnosprawnych, hoteli dla bzedomnycb oraz hospicjum. W centrum znajduja sie dwa klasztory; zenski i meski, nowicjat oraz duzy koscial. Codziennie na modlitwach I echarystii (o godz. 6 rano )spotyka sie tam kilkaset ludzi.

Wsrod nich sa dziesiatki woluntariszy przyslanych tam przez rozne szkoly podstwowe i srodnie oraz uniwersytety z calego kraju.
Dla chetnych z zagranicy organizuje sie warsztaty w jezyku angielskim ”Milosc w Akcji( Love in Action)”.Najblizsze , odbeda sie w dniach od 9 do 14 pazdziernika b.r. . a kolejne od 22 do 27 maja 2018 r.

Wsrod woluntaruszy w tym roku bylo juz kilku Polakow. Przyjezdzaja na jakis czas takze ludzie m.in z Anglii i Japonii. Jedna z Japonek , dwudziestokilkuletnia Sae, zwiazana poprzednia z grupa modlitwena w Tokio-Hatsudai, konczy wlasnie nowicjat aby zlozyc w przyszlosci sluby zakonne . Mowi o przeniesieniu duchowsci Wspolnoty takze i do jej kraju.
Juz dawno bowiem wyszla ona poza granice Korei., m.in do USA, na Filipiny i do Bangladeszu .

Zalozycielem Wspolnoty jest ks. John Oh , urodzony w 1944 r. Od 1976 r. byl on proboszczem w Emsung , k. Kkottongnae. Spotkal on tam bezdomnego , ciezko chorogo czlowieka a pozniej innych ktorzy nie mieli nawet sily aby zebrac.
Dla nich to ks. Oh zbudowal pierwsze schronisko .I od tego ropczela sie dzialanosc ktorej celem blo wprowdzenie w czyn slow Chrystusa zwlaszcza dotyczce Sadu Ostatecznego (Mat 25:31-46).

Jednym z czlonkow Wspolnoty , ktora liczy ok. 200 siostr, kilkudziesieciu braci zakonnych i kilku mlodych ksiezy jest brat James Shin. Jest on lekaarzem, ktory kilka lat temu” gdy gorliwie modlil sie na rozancu odkryl w sobie powolanie do zycia konsekrowanego.” Teraz czesto jezdzi za granice aby opowiadac o duchu wspolnoty. W zeszlym roku przemawial on m.in na zjezdzie charyzmatykow w japonskim Sapporo.
W wywiadze dla KAI na pytanie , o czm mowil zgromadzonym w Sapporo ,brat Shin podkreslill “miejsce w histori w ktorym znalazj sie teraz nasz Kosciol….Mielismy juz rozne Odnowy w history; biblijna, liturgiczna I charyzmatycza. Ale teraz jest czas na nowa odnowe “ukazania swiatu Boga, ktory jest miloscia”. ..To byl temat Roku Milosierdzia i do tego tematu czesto wraca papiez Franciszek w swoich kazaniach i innych dokumentach ”.
Charyzmatem wspolnoty od strony teologicznej zajal sie m.in kard Albert Vanhoye SJ ,w publikacji“Charism , Love and Action in the Christan Life” .Zostala ona opublikowana w kilku jezykach.

O profetycznym wymiarze Wspolnoty z Kkottongae w wymiarze calego Kosicla moze swiadczyc fakt , ze dolecial do niej helikopterem papiez Franciszek w czasie swojej wizyty w Korei Pd. w sierpniu w 2014 r.. Papiez poblogoslawil tam jej czlonkow oraz odwiedzil szczegilnie ciezko chorych.
Przedtem zas , w czerwcu 2009 r. odbyl sie tam swiatowy zjazd katolickcih grup odnowy w Duchu Swietym.

Paweł Janocinski OP
f0340134_20084068.jpeg

[PR]
# by NaszDomJaponski | 2017-10-24 20:05 | Comments(0)

Jestem Matką Boską Różańcową










f0340134_19180797.jpg
Takimi słowami wyjawiła swoje imię Piękna Pani, która sto lat temu objawiała się dzieciom z Fatimy

od trzynastego maja do trzynastego października. Jak za każdym razem jeszcze raz prosiła: „TRZEBA
W DALSZYM CIĄGU ODMAWIAĆ RÓŻANIEC. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do
domu”. Gdy św. Dominik gorąco prosił o najskuteczniejszy sposób zbawiania dusz, Maryja przekazała
Mu Różaniec. Jeśli dominikanie kojarzą się raczej z naukowością, studiami, głoszeniem PRAWDY i
obroną PRAWDY, to Różaniec ukazuje inną stronę duchowości dominikańskiej mianowicie pokorę.
Nie można s
tać się świętym bez prawdziwej pokory. Ale pokora łączy się najgłębiej z prawdą.
Dlaczego? Bo pokora to jest prawda o Bogu i o nas. Przez Różaniec św.
Dominik i Jego dominikańska
Rodzina ukazują światu pokorę PRAWDY – Samego Jezusa, który zaprasza nas: „
Uczcie się ode Mnie,
że jestem łagodny i pokorny sercem. Znajdziecie ukojenie dla waszych dusz”
(Mt 11, 29). Pokora to
jest Prawda
. Pan Bóg uczynił Maryję pokorną Matką Jezusa, aby Jezus od Niej uczył się pokory.


Bez pokory nie zrobimy ani milimetra w kierunku naszego uświęcenia, zjednoczenia z Bogiem. Kto
trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, gdyż beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5).
Różaniec uczy nas pokory ziarna, które wsiane w glebę, w ciemnościach, wilgoci obumiera, aby
przynieść owoce miłości kłosu, który strzela ku słońcu i przynosi wielokrotny owoc. Różaniec w ręku
dziecka, młodego człowieka
, dorosłego, a szczególnie w rękach staruszek, starców, chorych włącza
prawdę każdego okresu życia do pokory Maryi Matki Jezusa i naszej i pozwala coraz głębiej
uczestniczyć w pokorze Zbawiciela. Różaniec jest wyjątkową bronią dla ludzi chorych, cierpiących.
Gdy z bólu cierpią bezsennie ciągnące się jakby w nieskończoność godziny nocy, dotyk Różańca
dodaje siły, jest jakby dotykiem najmilszej Matki Różańca, która łączy każdy ból i wszystkie cierpienia
ze zbawczą Męką Zbawiciela i nadaje temu cierpieniu zbawczy sens. „Módlcie się, módlcie się wiele,
czyńcie ofiary za grz
eszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by
się za nie ofiarował i modlił” – prosiła Matka Boża w objawieniu sierpniowym. Trzeba się nad tą
prawdą bez końca zastanawiać: zbawienie wielu dusz zależy od
mojej modlitwy i ofiary. Różaniec
ratuje od bezsensu nasze cierpienie, nadaje mu wartość zbawczą. Gdy ustaną siły, zaniknie nawet
jasność myślenia Różaniec pozostanie przyjacielem do końca naszej ziemskiej drogi. Gdy umierał św.
Stanisław Kostka, poruszały mu się prawie niedosłyszalnym szeptem wargi. O.Faber –
Jego mistrz
nowicjatu
pyta Go: Czego pragniesz?” – „Dajcie mi Różaniec”. „– Ale Ty już mówić nie możesz”.
„Ale mogę o Niej myśleć”.


O. Julian Różycki OP
Gidle, 4.10.2017







[PR]
# by NaszDomJaponski | 2017-10-09 19:15 | Our Prayer | Comments(0)

Dni Maryjne w Akicie

f0340134_01152545.jpg
Podarowana przez Polaków kopia figurki Matki Boskiej Fatimskiej towarzyszyła modlitwom podczas
uroczystości z okazji 100 rocznicy objawień fatimskich w Japonii. Uroczystości zorganizowane zostały
w kościele przy japońskim zgromadzeniu Slużebnic Eucharystii w Yuzawadai, w prefekturze Akita,
w północnej Japonii. Jest to jedyne sanktuarium maryjne w Japonii.


Uroczystości odbyły się w ramach tzw. Dni Maryjnych w Akicie, zorganizowanych w tym roku po
raz czwarty w święto Podwyższenia Krzyża i Matki Boskiej Bolesnej. Uroczyste Msze Święte
celebrował biskup Tarcisio Isao Kikuchi. Homilię w święto Podwyższenia Krzyża wygłosił
reprezentujący Nuncjusza Stolicy Apostolskiej w Japonii, sekretarz nuncjatury ks. Paweł
Obiedziński.
f0340134_14280914.jpg
Ks. Obiedziński powiedział o znaczeniu mających miejsce w 1917 roku objawień fatimskich, w
których Matka Boska za pośrednictwem dzieci nawoływała ludzkość do modlitwy, żalu za grzechy
i zawierzenia się Jej Niepokalanemu Sercu. Prosiła też o modlitwę za grzeszników i modlitwę
wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Sekretarz nuncjatury podkreślił, że objawienia w
Fatimie są szkołą wiary i Ewangelii oraz symbolem nadziei.
f0340134_14283845.jpg
Pochodząca z Portugalii figurka Matki Boskiej Fatimskiej odwiedziła sanktuarium w Akicie w trakcie
peregrynacji po diecezjach Japonii, rozpoczętej 13 maja uroczystą Mszą Świętą w katedrze tokijskiej.
25 października figurka przybędzie do Hiroshimy, gdzie jako Matka Boska Pokoju zostanie na stałę
ustawiona w miejscowej katedrze.

Ks. Obiedziński przyznał, że Papież Franciszek wybrał 4 lata temu sanktuarium
w Akicie do czuwania maryjnego ze względu na objawienia Matki Bożej, które miały tu miejsce w
latach 70. Biskup Kikuchi powiedział, że chciałby aby w przyszłości sanktuarium w Akicie stało się
narodowym sanktuarium Japończyków.
f0340134_14290112.jpg
"Matka Boska jest naszym wzorem. Żyjmy tak, abyśmy mogli tak jak Maria odpowiedzieć "Fiat"
i stać się częścią Bożego planu"-zabrzmiały słowa homilii na zakończenie Dni Maryjnych w Akicie.

W odbywających się 14 i 15.09 uroczystościach maryjnych udział wzięło ponad 500 osób przybyłych
z różnych części Japonii. Dni Maryjne w Akicie odbyły się po raz pierwszy w październiku 2013 roku,
kiedy Papież Franciszek wybrał miejscowe sanktuarium w jako jedno z 10 sanktuariów na świecie,
wyselekcjonowanych do maryjnego czuwania z okazji zakończenia roku wiary. Dni Maryjne będą się
odtąd co roku odbywać w sanktuarium w Yuzawadai, w Akicie 14 i 15 października.


Dorota Hałasa. Yuzawadai. Akita




[PR]
# by NaszDomJaponski | 2017-09-17 01:15 | Japanese Christians | Comments(0)

PEŁNI WIARY NADZIEI I MIŁOŚCI

f0340134_21200971.jpg
Gdy miałem czternaście lat kończyłem ostatnią klasę szkoły podstawowej. Czekała mnie
przeprowadzka ze wsi do Krakowa. Wielka niewiadoma przede mną. Stałem na moście,
który był przerzucony nad rzeczką Olszynianką. Zrobiłem z kartki zeszytu
małą papierową łódkę i wrzuciłem na strumień wody. Łódeczka kilka razy pokręciła się po małej
zatoczce, a potem popłynęła z nurtem z nieznaną wtedy dla mnie dal.

Każdy z nas staje nad biegiem swego życia i zastanawia się, skąd ten nurt
się bierze i dokąd płynie. Dzisiejsza Kolekta, modlitwa na wejście
jest prośbą o pomnożenie darów Bożej łaski, abyśmy pełni
wiary, nadziei i miłości wypełniali Boże przykazania.

Według biblistów pierwszym pisanym dokumentem Nowego Testamentu jest
Pierwszy list Św.Pawła do Tesaloniczan. Po słowach pozdrowienia św. Paweł w następnym zdaniu
pisze: „Zawsze dziękujemy Bogu za wasz wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych
modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze DZIEŁO WIARY, na trud MIŁOŚCI i
na wytrwałą NADZIEJĘ w Panu naszym Jezusie Chrystusie”. (1,2-3)

Podobnie w znanym hymnie o miłości pisze, że teraz trwają wiara, nadziej i miłość, a z nich
największa jest miłość. Mamy tutaj świadectwo, że od początku naszego chrześcijaństwa płynie
do nas nurt wiary-nadziei-miłości. Są to cnoty tzw.teologalne czyli cnoty, które łączą nas z Bogiem.
Bóg mieszka w światłości nieprzystępnej, nie możemy Go dosięgnąć ani rozumem ani uczuciem.
Jedynymi jakby widzialnymi linami, połączeniami z Bogiem są właśnie wiara, nadziej i miłość.
Przy rachunku sumienia tak rzadko pamiętamy o brakach naszej wiary, nadziei i miłości. A przecież
trzeba codziennie współpracować z Bożą łaską, aby pogłębiać naszą wiarę, umacniać nadzieję i
powiększać miłość ku Bogu i bliźnim.

Na Chrzcie Świętym razem z łaską uświęcającą otrzymaliśmy cnoty wlane
wiary nadziei i miłości. Jeśli tego ziarna wiary nie będziemy podlewać modlitwą, słuchaniem i
czytaniem Słowa Bożego, to wiarę możemy utracić, a z nią nadzieję i miłość.
Wiarę otrzymujemy ze słuchania Słowa Bożego. Ukazuje nam ona Boga jako cel naszego życia,
jedyne i najwyższe dobro, które napełni nas szczęściem wiecznym. Nadzieja mówi nam, że Bóg
jest wszechmocą miłującą i udziela nam mocy, abyśmy dotarli do wiecznego szczęścia. Nadzieja nie
zawodzi, bo dany nam jest Duch Święty, który przynosi nam miłość. Miłość jednoczy nas z Bogiem,
jako Dobrem nieskończonym i przekracza granicę śmierci. Wiara i nadzieja prowadzą nas do śmierci,
a miłość przekracza próg śmierci i pozostaje na całą wieczność.

Wiara ukazuje nam Boga jako Dobro nieskończone, które jedynie potrafi wypełnić poje
mność ludzkiego serca. Żadne dobra doczesne nie są zdolne zaspokoić
pragnienie ludzkiego serca. Ten strumień Bożego życia przepływa przez nasze serca, nasze
życie. Odmawiajmy często nasze akty wiary, nadziei i miłości. Prośmy Ducha Świętego, abyśmy z
większą świadomością wiary, nadziei i miłości jednoczyli się z niewidzialnym Bogiem.

O. Julian Rózycki OP
Gidle 23.07.17

[PR]
# by NaszDomJaponski | 2017-07-23 21:17 | Our Friendship | Comments(0)